W zeszłym tygodniu średnie ceny surowców, mierzone indeksem CRB, znalazły się na poziomie najwyższym od ponad dwóch miesięcy. Trudno mówić jednak o nowej fali hossy, bo już następnego dnia rynek doznał ponad 2-proc. przeceny i zniwelował zwyżkę z całego tygodnia.
Sytuację dyktowali inwestorzy z rynku ropy naftowej, windując w czwartek cenę surowca w Nowym Jorku wyraźnie powyżej 61 USD za baryłkę. Zareagowali tak na spekulacje dotyczące dalszych ograniczeń w dostawach przez kraje OPEC. Dzień później ropa jednak znów staniała poniżej 60 USD, po optymistycznym raporcie Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która przewiduje wzrost dostaw surowca z państw spoza OPEC. Ropa (i ogólnie surowce energetyczne) ma największy udział w CRB Futures, dlatego indeks reagował tak silnie. W czwartek osiągnął poziom prawie 318 pkt, by w piątek spaść do 310,7 pkt. W efekcie jednak już czwarty tydzień z rzędu indeks zakończył bez większych zmian. Wczoraj CRB Futures po otwarciu notowań kontraktów surowcowych w Nowym Jorku i Chicago spadł do 308,4 pkt. Taniały przede wszystkim surowce energetyczne - o 1,5-2 proc. - w tym olej grzewczy, co było reakcją na zmianę prognoz pogodowych w USA, przewidujących łagodniejszą zimę. Sporo w dół poszły też notowania metali kolorowych: niklu i aluminium, które straciły odpowiednio 3 i 4,5 proc. Zdaniem analityków, bardzo wysokie ostatnio notowania metali zachęcają inwestorów spekulacyjnych do realizacji zysków. W piątek dużej przecenie została poddana miedź.