Reklama

Październikowa niska inflacja oznacza koniec szans na podwyżki stóp proc. w 2006 r.

Warszawa, 15.11.2006 (ISB) - Październikowa inflacja, która okazała się niższa (1,2% r/r) od oczekiwań (1,3%) oznacza przekreślenie szans na podwyżki stóp w tym roku. Można obecnie oczekiwać serii wypowiedzi "gołębich" członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) o braku konieczności zacieśniania polityki monetarnej, uważają analitycy. Mimo to nadal oczekują oni, że do pierwszej podwyżki stóp dojdzie prawdopodobnie już w I kw. 2007 roku.

Publikacja: 15.11.2006 15:04

Według analityków, za spadek inflacji odpowiadają przede wszystkim ceny transportu (spadek o 3,2% r/r), a w szczególności ceny paliw do prywatnych środków transportu (6,2% r/r). Dlatego nie zmieniają oczekiwań co do październikowej inflacji bazowej netto, które wynoszą średnio 1,3% r/r.

"Październikowy spadek rocznych danych ma charakter raczej przejściowy, wynika głównie ze spadku cen paliw i nie zmienia perspektyw długoterminowych. Ale, oczywiście, wpłynie na RPP, dlatego oczekujemy obecnie serii komentarzy sugerujących, że podwyżki stóp nie są potrzebne" - napisał główny ekonomista Banku BPH Ryszard Petru w komentarzu do danych.

Także Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego, oczekuje dojścia do głosu zwolenników łagodniejszego kursu polityki w RPP.

"Spadek inflacji w październiku zapewne umocni pozycję gołębi w RPP i przekreśli wszelkie nadzieje na zacieśnienie polityki pieniężnej do końca 2006 roku" - napisał Kalisz w komentarzu do danych.

Mimo tych danych analitycy wciąż oczekują podwyżek stóp procentowych. Według Kalisza, zacieśnienie nastąpi prawdopodobnie w styczniu-lutym i w kwietniu (łącznie o 50 pb do 4,50%), zaś Petru oczekuje, że pierwsza z dwóch podwyżek będzie miała miejsce pod koniec I kw. 2007 roku.

Reklama
Reklama

"Nadal spodziewamy się podwyżki stóp procentowych w I kw. 2007 roku, ale jeśli złoty pozostanie mocny i wciąż będziemy otrzymywać słabe dane gospodarcze z Europy i USA, podwyżka stóp może się jeszcze odwlec" - napisał w komentarzu Lars Christensen, analityk Danske Banku.

"Obecnie w Polsce mamy do czynienia z paradoksem: rosną presje inflacyjne - np. poprzez pogarszającą się sytuację na rynku pracy i silny wzrost popytu krajowego - choć te presje nie są (jeszcze) widoczne w danych o inflacji konsumenckiej. Naprawdę, trudno jest być dziś jastrzębiem" - konkluduje Christensen. (ISB)

tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama