Jego zdaniem, jest to efekt środowych danych o inflacji konsumenckiej w Polsce, która okazała się niższa niż przewidywano.
"Oprócz tego, trzeba spojrzeć również na cały region. Wszędzie nastroje są dobre" - dodał Rogalski.
Podkreślił jednocześnie, że jeśli czwartkowe dane o średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw okażą się niższe od przewidywanych, hossa na rynku długu powinna trwać.
"Naszemu rynkowi walutowemu nie przeszkadza nawet zamieszanie związane z wypowiedziami przedstawicieli Komisji Europejskiej" - powiedział Rogalski.
W czwartek ok. godziny 9:40 za euro trzeba było płacić 3,7950 zł, dolar kosztował 2,9620, natomiast kurs eurodolara ukształtował się na poziomie 1,2813.(ISB)