W maju 2004 r. niektórzy gracze na GPW po raz pierwszy odczuli działanie urzędów skarbowych innych państw. Akcjonariusze banku BACA dostali bowiem dywidendę pomniejszoną o podatek zapłacony u austriackiego fiskusa (25 proc.). Niektórym inwestorom, przy aktywnym pośrednictwie spółki, udało się jednak część pieniędzy odzyskać. Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania stanowiła bowiem, że polski akcjonariusz płaci w Austrii maksimum 10 proc. podatku od dywidendy. Podobny przypadek spotkał także akcjonariuszy węgierskiego BorsodChemu.
Nowe debiuty
- nowe problemy
W miarę jak na warszawski parkiet trafiają coraz to nowe zagraniczne spółki, problem utraty części dywidendy u źródła może się stać coraz powszechniejszy. W tym roku na GPW debiutowało już trzech "zagraniczniaków" - w tym czeski CEZ i Asseco Slovakia, które premiują zwykle swoich inwestorów. Prezes giełdy Ludwik Sobolewski zapowiedział już dalsze emisje - m.in. firm ukraińskich. Tymczasem w większości krajów wypłata z zysków opodatkowana jest 25-proc. stawką. W Polsce - 19 proc., przy czym zaliczyć można do niej taksę zapłaconą za granicą. Inwestorzy nie zawsze jednak wiedzą, że obcemu fiskusowi mogą oddać mniej.
Niższe stawki