Reklama

Fiskusowi za granicą możemy płacić trochę mniej

Wraz z nowymi debiutami zagranicznych spółek inwestorzy będą odprowadzać coraz większe podatki od dywidend obcemu fiskusowi. Można tego uniknąć

Publikacja: 18.11.2006 07:38

W maju 2004 r. niektórzy gracze na GPW po raz pierwszy odczuli działanie urzędów skarbowych innych państw. Akcjonariusze banku BACA dostali bowiem dywidendę pomniejszoną o podatek zapłacony u austriackiego fiskusa (25 proc.). Niektórym inwestorom, przy aktywnym pośrednictwie spółki, udało się jednak część pieniędzy odzyskać. Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania stanowiła bowiem, że polski akcjonariusz płaci w Austrii maksimum 10 proc. podatku od dywidendy. Podobny przypadek spotkał także akcjonariuszy węgierskiego BorsodChemu.

Nowe debiuty

- nowe problemy

W miarę jak na warszawski parkiet trafiają coraz to nowe zagraniczne spółki, problem utraty części dywidendy u źródła może się stać coraz powszechniejszy. W tym roku na GPW debiutowało już trzech "zagraniczniaków" - w tym czeski CEZ i Asseco Slovakia, które premiują zwykle swoich inwestorów. Prezes giełdy Ludwik Sobolewski zapowiedział już dalsze emisje - m.in. firm ukraińskich. Tymczasem w większości krajów wypłata z zysków opodatkowana jest 25-proc. stawką. W Polsce - 19 proc., przy czym zaliczyć można do niej taksę zapłaconą za granicą. Inwestorzy nie zawsze jednak wiedzą, że obcemu fiskusowi mogą oddać mniej.

Niższe stawki

Reklama
Reklama

Umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, które polski rząd podpisał z większością krajów europejskich, pozwalają na zmniejszenie podatku od dywidendy za granicą do 10, czasem 15 proc. Urząd skarbowy obsługujący daną spółkę musi jednak wiedzieć, że jesteśmy inwestorami z Polski. Do tego potrzebuje tzw. certyfikatu rezydencji, wystawianego w ciągu siedmiu dni przez urząd skarbowy. Niestety, rozpatrzenie wniosku o certyfikat wymaga opłaty skarbowej 5 zł, wydanie każdego egzemplarza dokumentu - kolejne 11 zł. Każdy sam musi więc rozstrzygnąć, czy walka o mniejszy podatek się opłaci. Eksperci radzą, aby certyfikat wysłać jeszcze przed wypłatą dywidendy. - Tak powiadomiony urząd powinien pobrać podatek już według mniejszej stawki. W ten sposób unikamy trudnego, chociażby z uwagi na problemy językowe, wypełniania formularza o rozliczenie nadpłaty w kraju pochodzenia spółki - tłumaczy Józef Banach, szef Zespołu Międzynarodowego Prawa Podatkowego w firmie doradczej PricewaterhouseCoopers. - Odzyskanie podatku już po wypłacie dywidendy wymaga w praktyce zaangażowania lokalnego prawnika, co generuje dodatkowe koszty - dodaje Marek Bytof, doradca w firmie Taxways.

Kto nam pomoże?

Pozostaje pytanie, jak kontaktować się z obcym fiskusem. Samemu za pośrednictwem spółki, biura maklerskiego czy może oferującego? Eksperci radzą, by "zapytać swojego maklera".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama