Reklama

Tłuste lata w kredytach

Polskę czeka przynajmniej kilka lat dynamicznego wzrostu akcji kredytowej

Publikacja: 21.11.2006 08:12

Od kilkunastu miesięcy kredyty i pożyczki rosną w dwucyfrowym tempie, a w październiku, ostatnim miesiącu, dla którego NBP opublikował oficjalne dane, wzrosły aż o 19 proc. w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku. Oczywiście, jedną z przyczyn boomu w kredytach jest ożywienie na rynku nieruchomości, prowadzące między innymi do sięgania przez klientów banków po kredyty hipoteczne. Nie jest to jednak jedyny powód, gdyż ożywienie staje się widoczne również w innych rodzajach kredytów, wykorzystywanych do finansowania rosnącej konsumpcji. Niewątpliwie jednak w ostatnich miesiącach na największą uwagę zasługują zmiany w kredytach dla firm.

Otóż po kilku wyjątkowo chudych latach nadeszły czasy wyraźnego ożywienia w tej kategorii. O ile jeszcze w pierwszej połowie minionego roku wartość kredytów dla przedsiębiorstw stopniowo obniżała się, o tyle w październiku br. rosła ona już w niemal dziesięcioprocentowym tempie. Skala tego ożywienia jest chyba najlepszym dowodem, że według polskich firm przyspieszenie gospodarcze nabrało trwałego charakteru.

Jak zwykle w takich sytuacjach, podstawowe pytanie sprowadza się do tego, czy wysoka dynamika kredytu może utrzymać się również w przyszłości. A jeśli tak, to jak długo? Przy analizowaniu przyszłych tendencji zazwyczaj porównuje się obecny stan rozwoju rynku finansowego w Polsce z innymi krajami Europy Zachodniej, podkreślając przy tym, iż Polska wciąż cechuje się relatywnie niskim poziomem kredytów w relacji do PKB. O ile w kraju wskaźnik ten wynosi około 30 proc., o tyle na przykład w Hiszpanii relacja ta jest wyraźnie wyższa i wynosi ponad 140 procent PKB. Biorąc pod uwagę te dane, trudno polemizować z opinią, że mamy ewidentnie wiele do nadrobienia. Z drugiej strony, z pewnością same różnice między Polską i Hiszpanią nie są wystarczające, by wysuwać daleko idące wnioski. W końcu specyfika poszczególnych krajów może powodować, że w każdym z nich optymalny poziom kredytu jest odmienny, a tym samym bezpośrednie porównywanie wskaźników nie ma większego sensu. Przyczyną takich rozbieżności mogą być na przykład różnice w zamożności społeczeństw lub różnice w strukturze rynku finansowego.

Niemniej nawet gdyby wziąć pod uwagę specyfikę Polski, jako kraju przechodzącego zmiany strukturalne, trudno nie zauważyć, że wartość kredytów i pożyczek w relacji do PKB wydaje się wciąż wyjątkowo niska. Według szacunków Europejskiego Banku Centralnego, ich obecny poziom jest o około 40 punktów procentowych niższy od tego, który można byłoby uznać za poziom równowagi. Oznacza to, że w najbliższych latach można oczekiwać dalszej "konwergencji" krajowych agregatów monetarnych do znacznie wyższych poziomów. Tym samym Polskę czeka przynajmniej kilka lat dynamicznego wzrostu akcji kredytowej.

Oczywiście, istnieją czynniki, takie jak na przykład ryzyko okresowego osłabienia koniunktury lub wzrostu stóp procentowych, które mogłyby ten proces przejściowo spowolnić. Biorąc jednak pod uwagę skalę rozbieżności miedzy obecnym poziomem kredytów a wartością uznawaną za "naturalną" dla polskiej gospodarki, trudno sobie wyobrazić wydarzenia, które mogłyby na trwałe zapobiec niwelowaniu tych różnic. Tak czy inaczej, do wysokiej dynamiki kredytów musimy się chyba przyzwyczaić.

Reklama
Reklama

starszy ekonomista

Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama