Dziś Komisja Finansów Publicznych powinna skończyć rozpatrywanie opinii innych komisji branżowych o projekcie przyszłorocznego budżetu. Do piątku posłowie będą mieli czas na zgłoszenie poprawek. KFP rozpatrzy je w przyszłym tygodniu. W porównaniu z poprzednimi latami wcześnie, bo 12 grudnia, zaplanowano drugie czytanie projektu. Lepszy wynik parlament osiągnął tylko w 2004 r., kiedy to budżet trafił drugi raz na posiedzenie plenarne już 23 listopada.

Prace nad finansami państwa w Sejmie dowodzą zatem sprawności koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Jak na razie komisje pozytywnie oceniały projekt. Sprzeciwu nie budził ani poziom wydatków na rolnictwo, ani na walkę z bezrobociem. Bez większych zastrzeżeń posłowie zaakceptowali rosnące koszty administracji. Wprawdzie parlamentarzyści PO pytali wczoraj, skąd wzrost wydatków Kancelarii Prezydenta w porównaniu z tym rokiem o 7,9 proc. Szef Kancelarii Aleksander Szczygło argumentował, że to efekt nowych potrzeb Biura Bezpieczeństwa Narodowego i rosnących kosztów utrzymywania biur byłych głów państwa. Przy omawianiu budżetu Sejmu na 2007 r. opozycja przyznała, że został on dobrze skrojony.

- Głębokie ukłony. Wydatki są wyjątkowo skromne - stwierdziła Krystyna Skowrońska (PO).

Większe rozbieżności powstały podczas omawiania budżetu ZUS i KRUS. Samoobrona chce wyższej waloryzacji rent i emerytur. Potrzebne 700 mln zł partia uszczknąć chce z pieniędzy na obronę narodową, co naraża nas na spór z NATO. O 342,7 mln zł posłowie Komisji Edukacji proponują za to zwiększyć budżety szkół wyższych, zmniejszając jednocześnie koszty obsługi długu publicznego. Na to nie zgadza się resort finansów.

Jeszcze dziś usłyszeć możemy o nowych pomysłach na korekty. KFP omawiać będzie bowiem poziom wydatków na inwestycje wieloletnie.