Ceny gazu na rynku krajowym muszą pójść w górę. W okresie najbliższych pięciu lat mają podskoczyć nawet trzykrotnie. Wczoraj gazeta "Wiedomosti" napisała, że premier Michaił Fradkow zaproponował odłożenie podwyżki. Miałaby zostać zrealizowana po w yborach prezydenckich.
Fradkow powiedział o tym prezydentowi Władimirowi Putinowi przed jego zaplanowanym na środę spotkaniem z szefami Gazpromu i JES (Zjednoczony System Energetyczny).
Według "Wiedomosti", rząd przeanalizował propozycje cenowe monopolistów i nie sądzi, aby rozsądna była podwyżka o więcej niż 15 proc. dla odbiorców hurtowych.
Denis Wołkow, szef departamentu gazu w Federalnym Urzędzie Taryfowym, powiedział podczas niedawnej konferencji energetycznej w Moskwie, że na koniec 2009 r. średnia cena 1 tys. metrów sześciennych gazu może wzrosnąć z obecnych 40 dolarów do 90 dolarów. Na rynkach Zachodniej Europy Gazprom żąda ponad 200 dolarów za 1 tys. metrów sześc.
- Konsumenci korzystający z dostaw nieregularnie będą płacili za całą zdolność przesyłową - zapowiada Wołkow.