O ponad 280 mln zł wzrosłyby przychody Kopalni Węgla Brunatnego "Konin", w latach 2001-2006, gdyby cena węgla dla Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin była indeksowana o wskaźnik inflacji. Takie szacunki przedstawił wczoraj zarząd, podkreślając, że kopalnia od pięciu lat dostarcza surowiec po stałej cenie wynoszącej 47 zł, mimo że inflacja w tym czasie wyniosła 14,5 proc. - Sytuacja była naprawdę frustrująca. Kwota 280 mln zł zapewniłaby nam wystarczające pieniądze na inwestycje. Dlatego w lipcu wypowiedzieliśmy elektrowni umowę na dostawę węgla - mówi Maciej Musiał, prezes KWB "Konin".
Zarząd informuje, że kopalnia od kilku lat ogranicza się tylko do inwestycji odtworzeniowych. - Przed rokiem 2002 nasze wyniki i ZE PAK były porównywalne. Kolejne lata pokazały, że to nasz partner bardziej skorzystał na podpisanej 10 lat temu umowie, której ustalenia co do ceny chcieliśmy już dawno zmienić - twierdzi prezes. "Konińska" kopalnia prognozuje, że tylko w tym roku, sprzedając węgiel po cenie z 2001 r., utraciła ponad 73 mln zł przychodów. Przekłada to się bezpośrednio na poziom zysków spółki z Kleczewa, która po dziesięciu miesiącach br. zarobiła na czysto zaledwie 300 tys. zł.
Po tym jak "Konin" wypowiedział umowę, ZE PAK miesiąc temu wstrzymał pracę trzech bloków energetycznych w Pątnowie. Strony przystąpiły do rozmów. Zarząd kopalni pozytywnie ocenia wstępne ustalenia nowej umowy, które opracowali negocjatorzy obu przedsiębiorstw. - Przed nami wciąż najtrudniejszy temat związany z ceną węgla i wielkością dostaw. Wierzę jednak, że do 15 grudnia podpiszemy umowę z elektrownią - informuje prezes Musiał.