Wykres WIG20 w ciągu 3 sesji zrealizował cały program wyrysowania "prawego ramienia" kształtującej się od półtora miesiąca domniemanej formacji odwrócenia trendu, po czym w czwartek ceny akcji zatrzymały się w okolicach szczytu "lewego ramienia" z 20 października. Obecną sytuację techniczną rynku akcji ciągle jeszcze można ocenić jako neutralną. Dopiero ewentualne przełamanie poziomu 3100 pkt. (WIG20) stanowiłoby w miarę jednoznaczny sygnał początku fali spadkowej porównywalnej do tej z okresu maj-czerwiec.
Koniunktura w segmencie małych spółek pozostała dobra, co oznacza, że krajowi uczestnicy rynku bawią się nadal w najlepsze. Względną słabość WIG20 traktowałbym jako sygnał niepewności inwestorów zagranicznych. Indeks cen akcji na rynkach wschodzących przystąpił właśnie do testu majowego szczytu. Jego przebieg będzie interesujący z punktu widzenia rozwoju koniunktury na naszym rynku w najbliższym czasie. Wczorajsze złamanie trendu spadkowego na EUR/PLN (ładny sygnał kupna na MACD) oraz pewne osłabienie na krajowym rynku obligacji potwierdziło ruch na akcjach sprzed tygodnia i cofnięcie się popytu zagranicznego jako przyczynę. Pomimo że na emerging markets jako całości rozpoczęty w czerwcu trend cen akcji był ciągle wzrostowy, sygnały słabości były widoczne na najsłabszych rynkach: w Turcji nastąpiło wyraźne osłabienie waluty oraz przełamanie przez indeks giełdowy 5-miesięcznego trendu. Podobne zjawisko miało miejsce w Japonii: indeks Nikkei 225 przełamał trend wzrostowy rozpoczęty w czerwcu. Można z dużą dozą pewności ocenić, że obecna sytuacja techniczna tego indeksu pozwala jedynie na korekcyjny wzrost trwający nie dłużej niż miesiąc, po czym rozpoczęta w maju fala spadkowa powinna ulec wznowieniu. Na to, co się dzieje na giełdzie w Tokio, warto spoglądać, gdyż jest ona najbardziej "cyklicznym" spośród rynków w krajach rozwiniętych gospodarczo. Z tego względu to tu właśnie skutki trwającego globalnego spowolnienia gospodarczego powinny być widoczne wcześniej niż w strefie euro czy USA.