Już na początku lat 80. John Naisbitt ogłosił nadejście ery informacyjnej. Słusznie zauważył, że zdecydowana większość ludzi pracuje nad przetwarzaniem szeroko rozumianej informacji. Efektem tego jest, oczywiście, ogromny postęp cywilizacyjny, ale powstają też poważne problemy. Jednym z nich jest nadmiar informacji i trudności z dotarciem do tych właściwych. Często zdarza się też, że ludzie nie są świadomi istnienia bezcennych dla siebie danych.
Przykładem może być stosunkowo wąskie wykorzystywanie gamy badań stanu koniunktury. Wbrew małemu popytowi w Polsce do dyspozycji pozostają wyniki badań prowadzonych różnymi metodami na różnych zbiorowościach przedsiębiorstw czy gospodarstw domowych przez różne ośrodki. Powstała nieformalna grupa ośrodków badania koniunktury. Co roku ma miejsce krajowa konferencja naukowa służąca wymianie doświadczeń. Polacy stanowią też od dłuższego czasu najliczniejszą grupę uczestników odbywających się co dwa lata międzynarodowych konferencji naukowych, poświęconych badaniu koniunktury.
Można powiedzieć, że pod względem jakości warsztatu i zakresu badań Polska nie odbiega od standardów europejskich w tej dziedzinie. Znacznie gorzej przedstawia się sprawa wykorzystania zgromadzonych wyników badań, zarówno przez przedsiębiorstwa i analityków, jak i przez decydentów gospodarczych. Wynika to zarówno z mniejszej kultury korzystania z informacji w Polsce, jak i z niewiedzy. Najwyraźniej osiągnięcie wielu standardów gospodarki rynkowej wymaga czasu. Duże zasługi w rozpowszechnianiu rezultatów badań koniunktury mają zielone strony dziennika "Rzeczpospolita"; inne media robią to sporadycznie.
Badania stanu koniunktury dostarczają głównie informacji krótkookresowych, wybiegających do trzech miesięcy w przyszłość. Choć istnieje kilka systemów badawczych, metoda barometru koniunktury jest najbardziej nośna i ta nazwa bywa przypisywana innym, najczęściej metodzie testu koniunktury, czyli ankietowaniu przedsiębiorców w kwestii ich oczekiwań. Metoda barometru polega na uogólnianiu wskaźników, które zachowują się w sposób wyprzedzający. Idea jest oczywista. We wszystkich metodach chodzi o sygnalizowanie z wyprzedzeniem czasowym zmian w koniunkturze. Wysyłanie fałszywych sygnałów też ma miejsce, ale zdarzają się stosunkowo rzadko. Istnieje ponadto możliwość konfrontacji z rezultatami innych, podobnych badań.
Barometry koniunktury i inne wskaźniki mają wiele zalet. Ukazują się znacznie wcześniej niż dane statystyczne. Istnieje możliwość uzyskiwania danych w podziale na sektory. Do dyspozycji są długoletnie dane historyczne, na których tle można oceniać rzeczywistość. Komisja Europejska doprowadziła do pełnej standaryzacji sposobów zbierania danych metodą testu koniunktury.