Ekonomiści spodziewają się, że czwartkowa publikacja danych ekonomicznych wykaże w trzecim kwartale 5,5-procentowy wzrost największej gospodarki Europy Środkowej. To oznacza, że rosła ona w tym roku około dwa razy szybciej niż strefa euro, a w całym 2006 roku tempo przewyższy zapisany w projekcie budżetu poziom 4,3 procent. Dotacje z Brukseli napędzają inwestycje w kraju. Skorzystały na tym zarówno przedsiębiorstwa jak i konsumenci, co z kolei przyczyniło się do podwojenia popytu krajowego w ciągu ostatniego roku.
Tempo wzrostu polskiej gospodarki pozostaje jednak w tyle za sąsiednimi krajami byłego bloku komunistycznego i dlatego pozostają obawy, czy firmy zainwestowały środki na tyle mądrze, by utrzymać dobrą koniunkturę zapoczątkowaną wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej (UE) w roku 2004.
"Polska w perspektywie krótkoterminowej wypada jeszcze lepiej, niż podczas naszej ostatniej wizyty w tym roku" - powiedziała dyrektor regionalnego oddziału Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), Susan Schadler po zakończonej w zeszłym tygodniu misji Funduszu.
"Wzrost jest zrównoważony, inflacja niska, a deficyt obrotów bieżących umiarkowany. Jednak wszystko zależy od tego, jak Polska wykorzysta na dłuższą metę szanse stworzone przez wejście do UE" - dodała.
Schadler skrytykowała polski plan wychodzenia z zadłużenia, strategia rządu powinna bowiem zakładać wzrost gospodarczy na poziomie przynajmniej 4-5 procent rocznie, aby zrównoważyć roczny wzrost długu publicznego. Zdaniem ekonomistów, dodatkowe dowody na to, że dobra koniunktura ma szerokie podstawy, powinny jednak ukoić te obawy i przełożyć się wzrost stóp procentowych na początku przyszłego roku choć poziom inflacja pozostaje jednym z niższych w Unii.