Od momentu rozszerzenia Unii Europejskiej w maju 2004 roku z Polski wyjechało kilkaset tysięcy osób, które w poszukiwaniu pracy trafiały między innymi do Niemiec, Wielkiej Brytanii lub Irlandii. Jedną z konsekwencji migracji zarobkowej jest fakt, że pracujący za granicą przesyłają do kraju przynajmniej część zarobionych tam środków. Nawet jeżeli nie dokonują tego regularnie w ciągu roku, z pewnością najlepszą okazją, by przesłać waluty do kraju, jest zbliżający się okres świąt Bożego Narodzenia. Takie przepływy były już widoczne w ubiegłym roku. Całkiem prawdopodobne, że proces ten okaże się tym razem nawet silniejszy, gdyż część osób, która dopiero niedawno opuściła kraj, będzie mogła po raz pierwszy wesprzeć swoje rodziny już w grudniu.
Z tego względu najbliższe tygodnie prawdopodobnie będą sprzyjać nasileniu transferów prywatnych, zarówno w postaci przelewów bankowych, jak i środków przywożonych osobiście przez emigrantów, a następnie wymienianych w kantorach. Oprócz pozytywnego wpływu na rachunek bieżący proces ten będzie również oddziaływał na rynek walutowy. Zwiększony popyt na złotego i jednocześnie zwiększona podaż zagranicznych walut powinna doprowadzić do umocnienia kursu polskiej waluty. Skala tego przełożenia będzie jednak zależeć od skali rzeczywistego napływu środków do Polski.
Zakładając utrzymanie się trendów z ostatnich miesięcy, można oczekiwać, że w ostatnim kwartale do kraju trafi około 1,8-1,9 mld euro, a więc około 300 mln euro więcej niż w minionym roku. Do tego dochodzi możliwość okresowego zmniejszenia skali wypłat dywidend dla inwestorów zagranicznych oraz całkiem prawdopodobne wzmocnienie napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych do kraju.
Oczywiście, zmiany kursu walutowego nie wynikają tylko z przepływów kapitału, lecz są wypadkową wielu różnych, często nieprzewidywalnych, czynników. Z drugiej strony trudno jednak zaprzeczyć, że w minionych latach związek między wahaniami walut i napływem środków do Polski był całkiem silny. Dlatego, zakładając, że nie dojdzie do gwałtownych zmian w nastrojach inwestorów wobec rynków wschodzących, a krajowa scena polityczna nie zaskoczy jakimiś nadzwyczajnymi pomysłami, warunki do dalszego umocnienia złotego będą całkiem sprzyjające. Oczywiście, warto pamiętać, że argumenty te dotyczą nie tyle kursu złotego wobec jednej konkretnej waluty (na przykład euro lub franka), lecz raczej wobec całego koszyka walut. Zmiany poszczególnych kursów mogą bowiem być wypadkową wydarzeń na rynkach globalnych, w tym na przykład zmian kursu euro wobec dolara, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistą wyceną złotego.
Pomimo tych wszystkich zastrzeżeń, aprecjacja polskiej waluty wydaje się obecnie zdecydowanie bardziej prawdopodobna niż osłabienie. A to właśnie przede wszystkim dzięki zwiększonemu napływowi środków od emigrantów zarobkowych.