Sąd miał w tym tygodniu zająć się sprawą wpisania w rejestrze przedsiębiorców Deutsche Telekomu jako właściciela 48 proc. udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatorze sieci Era. W KRS mieli też zostać zarejestrowani przedstawiciele DT jako członkowie rady nadzorczej i zarządu PTC. Sprawa została jednak przełożona na grudzień.
Akcje Elektrimu potaniały wczoraj o 7,8 proc., do 8,19 zł, podczas gdy dzień wcześniej ich kurs wzrósł aż o 23,3 proc., do 8,88 zł. Notowania "Elka" często reagują istotnymi wahaniami na wszelkie doniesienia w sprawie sporów z udziałem Elektrimu. A te nie mają końca... Miesiąc temu sąd oddalił wniosek o ogłoszenie upadłości Elektrimu złożony przez Elektrim Telekomunikację, spółkę zależną francuskiego koncernu Vivendi. Elektrim zdążył niemal w ostatniej chwili przed rozprawą zapłacić obligatariuszom 525 mln euro, wykorzystując pieniądze, które otrzymał od Deutsche Telekomu za udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Nie zakończyło to jednak problemów prawnych spółki. Upadłości domagali się nie tylko obligatariusze, ale również Elektrim Telekomunikacja, który wraz z Vivendi uważa, że Elektrim jest winien ET prawie 9 mld zł. Chodzi o aport w postaci udziałów Ery, którym Elektrim miał zapłacić za nowo utworzone udziały w ET kilka lat temu. ET i Vivendi twierdzą, że skoro (jak stwierdził Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu w 2004 roku) Elektrim nieskutecznie wniósł udziały operatora komórkowego do ET, to ostatecznie nic nie zapłacił.
Elektrim nie spłacił także jeszcze całej kwoty obligatariuszom. Jednak tzw. płatność końcowa zależy od wartości majątku Elektrimu, a ciągle nie wiadomo, co ostatecznie posiada spółka. Na początku października Elektrim poinformował, że wiedeński sąd arbitrażowy orzekł, iż za pakiet PTC DT powinien zapłacić co najmniej bieżącą wartość księgową tych walorów - 604 mln euro. Elektrim ma więc jeszcze ponad 80 mln euro z tej transakcji.