Reklama

Żuraw i czapla

Publikacja: 30.11.2006 07:59

Zaczęło się niewinnie, choć już początek sesji mógł nieść ciekawe wnioski. Po poniedziałkowej, sporej jak na ostatnie czasy, przecenie w Stanach nasz rynek we wtorek otwiera się ponad 20 pkt niżej. Gdy wtorkowa sesja za oceanem kończy się w sumie niewielkim odbiciem, my środowe notowania zaczynamy wzrostem ponad

30-punktowym. Tak jakby

wydarzyło się coś szczególnie radosnego. Dalsza część sesji była podobna. Nic nowego

na rynku się nie pojawiło, a kursy powoli, acz systematycznie szły w górę.

Wzrost ten był o tyle ciekawy, że jakby nieco wymuszony. Na kasowym kupowano kilka spółek na niewielkim obrocie. Przez dłuższy czas główną spółką, która skupiała na sobie przeważającą część aktywności, był PKN. Gdyby jej nie

Reklama
Reklama

liczyć, to reszta rynku jakby nie istniała. Jak w takich warunkach wierzyć we wzrost? Nie wierzono, co było wyraźnie widać po wartości bazy. Ta niemal do samego momentu publikacji danych makro w USA była bliska zera, co należało odebrać jako przejaw pesymizmu, a przynajmniej braku wiary w zwyżkę. Co ciekawe, właśnie ten brak wiary rynkowi pomagał. Owszem, wiary nie było, ale podaży także nie. Kursy rosły nawet mimo wątpliwości byków na rynku terminowym.

Punktem przełomowym była wspomniana już publikacja. O 14.30 pojawiły się zrewidowane dane o dynamice PKB USA w III kw. br. Okazało się, że była ona znacząco lepsza od tej obliczonej na bazie niepełnych informacji. Zamiast wzrostu o 1,6 proc., czy jak już podejrzewano 1,8 proc., PKB poprawił się o 2,2 proc. Zaskoczenie było duże, a zatem i reakcja spora. Kontrakty skoczyły w górę, ale gównie rozciągnęły bazę, bo tym razem kasowy ociągał się ze wzrostem. Niczym w znanym wierszu o żurawiu i czapli. Gdy jedno chce, to drugi nie. Słabość indeksu wynikała z przeceny, jaka dotknęła papiery TPS tuż przed publikacją danych z USA.

Z technicznego punktu widzenia na razie nic poważnego się nie wydarzyło. Kursy oddaliły się od poziomu wsparcia, co można uznać za sygnał potwierdzający przewagę popytu. Sesję zakończyliśmy w niezłych nastrojach, co pokazuje wartość bazy, która już nie jest bliska zera, choć nadal na tyle mała, że jeszcze nie przeszkadza w dalszym wzroście. Czy czas na atak na szczyt z listopada? Nie jest on wykluczony, choć pewnie sporo zwolenników ma scenariusz formacji głowy i ramion. Na to jednak jest jeszcze za wcześnie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama