Ostatnie sesje przyniosły rozpoczęcie korekty na giełdach za oceanem. Główne indeksy silnie zniżkowały, kończąc tym samym dotychczasową tendencję wzrostową. Odwrotnie, w przypadku rynków środkowoeuropejskich, gdzie chyba bliżej jest do powrotu wzrostów niż nasilenia spadków.

Na początku bieżącego tygodnia S&P 500 wreszcie rozpoczął korektę. Po ponadczteromiesięcznych wzrostach, indeks przełamał dolne ograniczenie średnioterminowego kanału wzrostowego. Na jego wykresie pojawiła się długa czarna świeca potwierdzająca wagę sygnału. Prawdopodobnie zatem, kolejne sesje powinny przynieść kontynuację spadków, których maksymalny zasięg należy szacować na 1365-1370 punktów. Ewentualne przełamanie wspomnianej strefy mogłoby zaowocować zmianą tendencji w średnim horyzoncie. W takim przypadku zapewne spadki sięgnęłyby znacznie niżej, co najmniej strefy 1300-1340 punktów. Dopóki jednak S&P 500 pozostaje powyżej wsparcia, trend wzrostowy nie jest zagrożony. Wydaje się, że korekta powinna przeciągnąć się przynajmniej na dwa najbliższe tygodnie.

Sytuacja na rynkach środkowoeuropejskich pozostaje bez zmian. Ostatnie trzy tygodnie upłynęły indeksom na walce z oporami w postaci górnych ograniczeń średnioterminowych kanałów, w których poruszają się od połowy roku. Mimo wczorajszych wzrostów, sytuacja niestety nadal pozostała nierozstrzygnięta. Wydaje się jednak, że kolejne sesje powinny przynieść kontynuację rozpoczętej tendencji i wkrótce możemy się spodziewać kolejnej próby przełamania oporów. Od jej wyniku będzie zależeć sytuacja w dłuższym horyzoncie. Teraz można tylko powiedzieć, że trend wzrostowy, w przypadku WIG i PX, nie jest zagrożony, a wszelkie ewentualne spadki będą miały wyłącznie korekcyjny charakter. Nieco inaczej sprawa przedstawia się w przypadku budapeszteńskiego indeksu. Tu od przełamania oporu uzależnione jest rozpoczęcie średnioterminowych wzrostów i próba nadgonienia strat w stosunku do pozostałych indeksów regionu.