O godzinie 11.34 baryłkę ropy Brent w kontraktach terminowych wyceniano na 63,54 dolara, czyli 0,75 procent powyżej środowego zamknięcia. Czynnikiem napędzającym czwartkowe wzrosty okazała się przede wszystkim wczorajsza informacja o nieoczekiwanym spadku zapasów produktów ropopochodnych w USA oraz niższym od prognoz poziomie zapasów ropy nieprzetworzonej oraz benzyny.

"Zaskakujący spadek amerykańskich zapasów okazał się katalizatorem dla rynku automatycznie ciągnąc go w górę" - powiedział analityk do spraw surowców ANZ Bank w Sydney, Andrew Harrington. Do zwiększonych zakupów zachęca dziś również środowa rewizja danych dotyczących tempa rozwoju gospodarki USA. W trzecim kwartale amerykański Produkt Krajowy Brutto (PKB) wzrósł bowiem o 2,2 procent, czyli o 0,6 punktu procentowego bardziej niż wcześniej szacowano. To może dobrze wróżyć przyszłemu zapotrzebowaniu na surowce, podkreślają dealerzy.

((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagowała: Marta Filipiak; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))