W III kwartale gospodarka radziła sobie lepiej, niż jeszcze kilka dni temu oceniali ekonomiści. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, między lipcem a wrześniem wzrost gospodarczy wyniósł 5,8 proc. Ankietowani przez "Parkiet" analitycy spodziewali się, że dynamika PKB będzie wysoka, ale nie aż tak. Średnia prognoz wynosiła 5,5 proc.
Dobre dane makroekonomiczne nie miały wielkiego wpływu na rynek. Złoty wprawdzie umocnił się, ale w niewielkim zakresie, a w końcu dnia kurs był podobny jak na początku - w okolicach 3,81 zł za euro. O tym, że III kwartał był lepszy niż poprzedni, mówił jednak w miniony piątek Janusz Witkowski, wiceprezes GUS. Od tego czasu złoty zyskał wobec europejskiej waluty 3 grosze.
Najnowsze dane są potwierdzeniem tego, co widzieliśmy w statystykach produkcji przemysłowej, budowlanej i sprzedaży detalicznej - popyt cały czas utrzymuje się na wysokim poziomie. Konsumpcji sprzyjają wzrost zatrudnienia i rosnące wynagrodzenia - gospodarstwa domowe mają pieniądze na zakupy. Inwestycjom pomagają wysokie zyski firm, a w ostatnich miesiącach również zwiększające się wykorzystanie kredytów w bankach.
Problem w tym, że wczorajsza informacja GUS dotyczy już dość odległej przeszłości - tylko miesiąc został do zakończenia kolejnego kwartału. Ten zaś może okazać się już nie tak dobry, jak poprzedni. Trudno będzie o powtórzenie tak korzystnego wyniku inwestycji.
- Wydaje mi się, że w danych za III kwartał uwzględniono po prostu jakieś duże projekty, które zostały w tym czasie zakończone. To mogły być np. inwestycje związane z wykorzystaniem pieniędzy z Unii Europejskiej. Jeśli podobnych projektów nie ma w tym kwartale, dynamika nakładów na środki trwałe obniży się. Nadal jednak powinna przekraczać 10 proc. - ocenia Jarosław Janecki, ekonomista banku Societe Generale.