Nie chcę w tym miejscu napisać, że optymizmu wciąż jest za mało, żebyśmy mogli zbudować istotny szczyt. Podobnie jak w trakcie internetowej hossy inwestorzy rozliczają spółki z inwestycji, a nie rzeczywistych wyników. Nie boją się więc posłać w ciągu miesiąca o 100 proc. w górę akcji Ponaru, windując tym samym roczną stopę zwrotu do 660 proc. (zysk na akcję wzrósł w tym czasie o12 proc.) albo zwiększyć wartości FON-u o 83 proc., choć jeszcze w zeszłym roku firma nie prowadziła żadnej działalności operacyjnej. Podobnie jak kiedyś wejście w branżę internetową albo zapowiedź rozpoczęcia produkcji biopaliw działa ogłoszenie planów deweloperskich. Jedne z lepszych wyników w listopadzie osiągnęły akcje Polnordu (90,3 proc.) i Ganta (83,1 proc). W ciągu 12 miesięcy notowania Polnordu poszły w górę o 840 proc. Przykłady, że kursy mniejszych spółek często mają niewiele wspólnego z bieżącymi wynikami, można by mnożyć.
Przejawem optymizmu inwestorów w dłuższej perspektywie jest Stalprodukt - jeszcze w marcu 2003 roku wyceniany na mniej niż 10 zł. Dziś kurs akcji zbliża się do 600 zł. Tylko walory BPH, LPP i ING BSK mają wyższą cenę.
Nie tylko fundusze
Czwartkowe dane GUS dotyczące tempa wzrostu PKB pokazują, że giełdowa hossa ma podstawy fundamentalne. Roczne tempo rozwoju na poziomie 5,8 proc., przy 20-proc. wzroście inwestycji, to wynik lepszy od oczekiwań analityków. Po pierwsze jednak dane dotyczą okresu zakończonego we wrześniu, po drugie, giełda podobno dyskontuje przyszłość. Skoro na koniec września roczna zmiana MIDWIG wynosiła 70 proc., a teraz sięga 90 proc., to znaczy, że rynek akcji dyskontuje jeszcze coś lepszego niż ostatnie dane. Albo inwestorzy są w błędzie.
W dalszym ciągu istotnym motorem napędowym hossy są środki napływające do funduszy inwestycyjnych. Na podstawie danych firmy Analizy Online można szacować, że w październiku zarządzający otrzymali 1,5 mld zł przeznaczone na zakup akcji. Miesiąc wcześniej ok. 730 mln zł. W każdym z tych miesięcy MIDWIG zyskał ponad 10 proc. Tymczasem w każdym z czterech pierwszych miesięcy 2006 roku zarządzający mieli do zainwestowania ponad 1,5 mld zł, ale indeks średnich spółek tylko w styczniu skoczył o 20 proc., później wzrost miał już mniejszą skalę. Jeśli dodamy do tego najwyższy w historii miesięczny wolumen (325 mln akcji dla spółek wchodzących w skład MIDWIG), to uzasadnione jest podejrzenie, że do gry włącza się coraz szersza rzesza inwestorów indywidualnych. W przeszłości tak znaczące skoki aktywności sygnalizowały kłopoty z kontynuacją zwyżek. Zagranicę interesują przede wszystkim obligacje
Od czasu majowego załamania na rynkach wschodzących inwestorzy zagraniczni w niewielkim stopniu interesują się akcjami notowanymi na GPW. Chętnie kupują złotego i krajowe obligacje, rzadziej papiery udziałowe. W listopadzie rentowność krajowych obligacji 10-letnich obniżyła się o 14 pb. Równie dobry wynik zanotowały papiery czeskie (-15 pb.), węgierskie (-22 pb.) oraz południowoafrykańskie (-20 pb.). W tym samym czasie dochodowość obligacji krajów rozwiniętych obniżyła się od 1 do 3 pb.