Do Sejmu trafi wkrótce zatwierdzony przez rząd projekt ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego. Branża paliwowa nie jest zadowolona z tego dokumentu. - Jeżeli chodzi o sam cel ustawy, to jest on jak najbardziej słuszny - uważa Krystyna Apanasewicz z Polskiej Izby Paliw Płynnych. - Jednak zbyt duża część odpowiedzialności i kosztów zostaje przeniesiona na firmy paliwowe, zwłaszcza na producentów i importerów - dodaje. Analitycy rynku paliw, z którymi rozmawiał "Parkiet", mówią jednak, że takie protesty są dla przedsiębiorców typowe, a zwiększenie zapasów paliw jest konieczne.
Co zmieni ustawa
Projekt przepisów określa, w jaki sposób tworzone, utrzymywane i finansowane mają być obowiązkowe zapasy ropy naftowej, paliw i gazu ziemnego, którymi będzie dysponować minister gospodarki. Zdaniem przedstawicieli resortu, dzięki nowym regulacjom zwiększy się bezpieczeństwo energetyczne Polski. W jaki sposób? Interwencyjne zapasy ropy i paliw z niej wytwarzanych będą musiały zaspokoić ich 90-dniowe krajowe zużycie; gazu płynnego - miesięczne. Państwowe rezerwy ropy naftowej i wytwarzanych z niej produktów zostaną zwiększone o ok. 190 tys. ton. Największe zmiany będą jednak dotyczyć importerów ropy naftowej i gazu. Na producentów i handlowców z sektora naftowego nałożony zostanie obowiązek zgromadzenia zapasowych 980 tys. ton ropy naftowej do końca przyszłego roku. Od 2008 r. rezerwy wzrosną jeszcze o 40 tys. ton. Resort gospodarki obliczył, że samo utworzenie tych zapasów będzie kosztował0 1,4 miliarda złotych. Ich utrzymywanie pochłonie kolejne 77 mln zł rocznie. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszt budowy nowych zbiorników - kolejne 770 mln zł.
Ceny muszą pójść w górę
Te wydatki, według przedstawicieli resortu gospodarki, spowodują, że hurtowa cena netto benzyny i oleju napędowego wzrośnie od jednego do trzech groszy na litrze. Jednak A. Apanasewicz zwraca uwagę na zagrożenie. - Na razie złoty jest bardzo mocny, co sprawia, że import ropy naftowej jest stosunkowo tani. Jeśli jednak dolar się umocni, to wzrost cen na polskim rynku będzie większy. Rosnące koszty będą przenoszone na rynek, a w konsekwencji konsumenci zapłacą drożej za paliwo - ostrzega.