Nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy giełdowej firmy handlującej wyrobami hutniczymi 21 grudnia zadecyduje o skupie i umorzeniu do 235,4 tys. własnych akcji. Oferta skierowana jest do właścicieli papierów imiennych, głównie pracowników. Dostaną za każdy najwyżej 400 zł, podczas gdy wycena giełdowa wzrosła wczoraj do 590,5 zł.
Stalprodukt chce również dokonać zmian w statucie, wykreślając zapisy mówiące o uprzywilejowanej pozycji Huty im. Tadeusza Sendzimira (chodzi m.in. o wybór prezesa i liczbę przedstawicieli w radzie nadzorczej). To sprawa, która ciągnie się od dłuższego czasu. Zdaniem Stalproduktu, przywileje wygasły, kiedy HTS została przejęta przez Mittal Steel Poland. Hutniczy gigant kontroluje 33,8 proc. kapitału i 38,2 proc. głosów na WZA Stalproduktu. W czerwcu ubiegłego roku walne zgromadzenie akcjonariuszy Stalproduktu zdołało "wyczyścić" statut z martwych zapisów... nie dopuszczając Mittala do głosowania. Zarząd spółki twierdził - powołując się na kodeks spółek handlowych - że w razie sporu między firmą a akcjonariuszem ten drugi nie może głosować nad uchwałami, które dotyczą takiego sporu. Mittal skierował sprawę do sądu, który przyznał mu rację. Mimo to wydaje się, że grudniowe głosowanie w sprawie zmian w statucie będzie formalnością. Mittal pogodził się bowiem z tym, że uprzywilejowane zapisy go nie dotyczą. Inwestor zgłosił jednak punkt o zmianach w siedmioosobowej radzie nadzorczej Stalproduktu. Prawdopodobnie będzie zabiegać o zwiększenie liczby swoich reprezentantów. Na czerwcowym WZA Mittal zgłosił trzech kandydatów, ale tylko dwóch weszło do rady. Drugą siłą w Stalprodukcie są jej menedżerowie. Najwięksi - Bogdan Celiński i Stanisław Kurnik - kontrolują łącznie 30 proc. głosów.