Polskie Linie Lotnicze LOT mają wejść na warszawską giełdę w III lub IV kwartale przyszłego roku. Taki scenariusz przedstawił wczoraj Ireneusz Dąbrowski, wiceminister skarbu. Okazuje się jednak, że giełda ma być również sposobem na pozyskanie kapitału na dalszą działalność linii Centralwings, spółki w 100 procentach zależnej od PLL LOT.
Kontrola będzie
Ministerstwo Skarbu Państwa chce pozyskać od inwestorów pieniądze na rozwój narodowego przewoźnika, ale nie zamierza oddać kontroli nad nim. - Skarb Państwa zachowa pakiet 51 proc. akcji LOT-u - wyjaśnia Ireneusz Dąbrowski. Państwo ma obecnie 67,97 proc. kapitału LOT-u, 25,1 proc. akcji naszego przewoźnika należy do syndyka masy upadłościowej szwajcarskich linii lotniczych Swissair, a pozostałe 6,93 proc. jest w posiadaniu pracowników. Resort nie wie jeszcze, czy będzie uczestniczyć w ofercie publicznej LOT-u, czy spółka będzie w niej sprzedawać tylko nowe akcje.
Wiadomo natomiast, że za tą formą prywatyzacji opowiadają się wszyscy akcjonariusze. Nikt bowiem nie widzi szansy pozyskania dla spółki strategicznego inwestora. Nawet związki zawodowe działające w firmie są zdania, że wprowadzenie spółki na GPW jest najlepszym sposobem pozyskania pieniędzy na jej dalszy rozwój.
Centralwings w kolejce