Reklama

Nie warto ryzykować samodzielnych zakupów w skomplikowanej branży

Na naszej giełdzie wybór spółek z sektora biotechnologicznego nie jest zbyt duży. Gracze, którzy chcą inwestować w akcje światowych gigantów, mogą skorzystać z pośrednictwa dostępnych w Polsce funduszy inwestycyjnych. Ich wyniki za ostatnie lata nie zachwycają, jednak potencjał wzrostu jest znaczny

Publikacja: 06.12.2006 07:45

Inwestowanie w biotechnologię i sektor medyczny jest obarczone sporym ryzykiem. Firmy z tej branży muszą często latami inwestować w badania. Jeśli się uda - zyski mogą być niebotyczne. A jeśli nie...

Przykład. Lipitor, oferowany przez Pfizera specyfik na obniżenie cholesterolu, przynosi firmie 12 miliardów dolarów (!) rocznie. A ryzyko? Już w 2010 r. skończy się ochrona patentowa i lek zostanie prawdopodobnie wyparty przez tańsze odpowiedniki. Lek, który odpowiada za jedną czwartą przychodów giganta farmaceutycznego, miał zostać zastąpiony przez doskonalszy produkt - Torcetrapib. Okazało się jednak, że nowy lek, którego opracowanie pochłonęło ok. 800 mln dolarów, może być szkodliwy dla pacjentów.

Potrzebna ostrożność

Znacznie większe ryzyko wiąże się z inwestowaniem w akcje firm, które nie opierają swoich przychodów na wielu filarach, ale angażują się w badania nad jednym lekiem czy technologią. Jednocześnie niewielu inwestorów jest w stanie realnie ocenić szanse powodzenia danego przedsięwzięcia w tej skomplikowanej branży. Nieracjonalny optymizm oparty na intuicji, że "to ma przyszłość", był przyczyną napompowania i pęknięcia bańki spekulacyjnej w roku 2000, kiedy to spółki biotechnologiczne ucierpiały w równym stopniu, co branża internetowa. Dzisiaj już inwestorzy są znacznie ostrożniejsi. Jednak przy ryzyku i stopniu skomplikowa nia branży biotechnologicznej skorzystanie z pośrednictwa funduszy inwestycyjnych wydaje się najlepszym wyjściem.

Skromna oferta

Reklama
Reklama

Podobnie jak w przypadku funduszy nieruchomości oferta na polskim rynku nie jest zbyt szeroka. Tylko cztery zgłoszone do sprzedaży w Polsce fundusze zagraniczne inwestują w branży ochrony zdrowia i biotechnologii, przy czym jeden z nich nie jest na razie dostępny dla inwestorów.

O tym, jak silne było tąpnięcie notowań spółek biotechnologicznych w 2000 roku, świadczą wyniki Franklin Biotechnology Discovery Fund. Fundusz powstał w kwietniu 2000 roku i do dzisiaj nie udało mu się odrobić strat z początkowego okresu działalności - ktoś, kto zainwestował w ten fundusz na samym początku i udało mu się dotrwać do końca października 2006 roku, nadal jest 14 proc. na minusie. Jednak już w ciągu ostatnich 3 lat fundusz jest ponad 23 proc. na plusie, z czego prawie 13 proc. zyskał w ciągu ostatnich 3 miesięcy.

W portfelu funduszu można znaleźć amerykańskie spółki z branży farmaceutycznej i biotechnologicznej. 10 procent aktywów zarządzający ulokował w akcjach spółki Calgene, specjalizującej się w tworzeniu leków przeciw nowotworom. Kolejne pozycje to Genzyme (m. in. leki na rzadkie choroby dziedziczne) czy Amgen (leki tworzone w oparciu o badania genetyczne).

Franklin Biotechnology Discovery Fund dostępny jest dla posiadaczy kwoty 2500 dolarów lub euro u dystrybutorów takich jak Expander, Open Finance, Xelion, Investment Fund Managers, BRE Bank (w ramach oferty private banking) oraz Deutsche Bank PBC. Prowizja za nabycie jednostek wynosi 5,75 proc. (spada ze wzrostem wpłacanej kwoty), a opłata za zarządzanie - 1 proc. Łączne zaś koszty potrącane z aktywów w przypadku podstawowej klasy jednostek to 2,08 proc. w skali roku.

Kolejny z oferowanych funduszy - World Healthscience Fund, zarządzany przez Blackrock Merrill Lynch Investment Managers - inwestuje nie tylko w USA, lecz także w Szwajcarii (ok. 10 proc. aktywów), Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii (6-7 proc. aktywów w każdym z tych krajów). W portfelu ma między innymi akcje niemieckiej firmy Bayer, francuskiej Sanofi-Aventis czy szwajcarskiego Novartisu. Fundusz przez 3 lata (do końca października) zarobił 24,1 proc. Można go znaleźć w ofercie Xeliona, Deutsche Bank PBC, Open Finance oraz Investment Fund Managers. Prowizja za zakup tytułów uczestnictwa funduszu to 5 proc., a opłata za zarządzanie -1,75 proc. w skali roku. Minimalna wpłata wynosi 5 tys. dolarów. Warto dodać, że fundusz zdobył ocenę AAA, a więc - według agencji Standard&Poor?s - charakteryzuje się najwyższym Dla zamożniejszych inwestorów przeznaczona jest oferta dostępnych w Polsce funduszy Jyske Banku - żeby kupić jednostki, należy założyć w duńskim banku konto i zasilić je kwotą min. 20 tys. euro. Minimalna inwestycja w przypadku funduszy to 5 tys. euro lub dolarów. Podobnie jest w przypadku Jeske Invest Biotech/HealthCare Equity Fund. Fundusz nie może się pochwalić zbyt dobrymi wynikami - w ciągu 12 miesięcy (według danych na koniec października) wypracował zaledwie 3,75 proc. zysku, z czego większość w roku ubiegłym, bo ktoś, kto wpłacił środki na początku tego roku, jest 2,5 proc. na minusie. Od początku działalności w październiku 2000 roku fundusz stracił 3,3 proc., licząc w USD. Zarządzający funduszem kiepsko oceniają najbliższe perspektywy dużych firm farmaceutycznych - ich zdaniem w tym i przyszłym roku wygasa wiele patentów na leki, a firmy muszą ponosić znaczne koszty fuzji i przejęć. Produkt Jyske ma jedną gwiazdkę w ratingu Morningstara. Wyróżnia się niskimi opłatami - prowizja za nabycie jednostek wynosi 2 proc., a opłata za zarządzanie - 1 proc. (łącznie koszty ok. 1,5 proc. rocznie).

Do sprzedaży w Polsce zgłoszony został także fundusz Robeco Health Care Equities. BGŹ - dystrybutor funduszy tej marki w Polsce - oferuje na razie jednak tylko cztery fundusze, wśród których nie ma wspomnianego produktu. Zaletą funduszu, gdy pojawi się w ofercie tego lub innych dystrybutorów, będzie z pewnością dostępność - wystarczy 150 euro lub 500 zł, żeby stać się posiadaczem tytułów uczestnictwa. W ciągu ostatnich 12 miesięcy fundusz zarobił 5,5 proc. Dzięki relatywnie dobrym i stabilnym jak na ten sektor wynikom udało mu się zdobyć cztery gwiazdki Morningstara. Fundusz inwestuje w akcje firm amerykańskich (60 proc.), europejskich (27 proc.) i azjatyckich (ok. 10 proc.).

Reklama
Reklama

Będzie lepiej?

Branża biotechnologiczna w ostatnich latach rozczarowywała. Mimo hossy na giełdach notowania firm z tego sektora nie rosły tak szybko jak rynek. Może to być dobra prognoza na przyszłość. Tym bardziej że nikt nie powie, że farmakologia czy badania genetyczne to schyłkowe dziedziny gospodarki. Pamiętając, jak szybko potrafią drożeć firmy z tej branży, warto ulokować w niej część swoich oszczędności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama