Sejmowa Komisja Finansów Publicznych miała omawiać wczoraj prezydencki projekt ustawy, powołującej Fundusz Pomocy Ofiarom Klęsk Żywiołowych. Tak się jednak nie stało. Prezydium komisji zdecydowało o przełożeniu posiedzenia z uwagi na problemy z obecnością posłów. To znacznie skomplikuje utworzenie FPOKŻ już z początkiem 2007 r., jak chciał prezydent Lech Kaczyński.
Liczne wątpliwości
Po styczniowej katastrofie w hali Międzynarodowych Targów Katowickich w otoczeniu prezydenta powstał pomysł, by głowa państwa dysponowała pieniędzmi, które posłużą reagowaniu w wyjątkowych sytuacjach. W lipcu stosownym projektem ustawy zajął się Sejm. Proponowane przepisy zakładały, że w przypadku katastrofy naturalnej lub awarii technicznej szef Kancelarii Prezydenta może udzielić pomocy finansowej poszkodowanym, wykorzystując środki zgromadzone na kontach Funduszu. - Ustawa służy uzupełnieniu systemu pomocowego istniejącego w Polsce - tłumaczyła wówczas Ewa Junczyk-Ziomecka, wiceminister w kancelarii odpowiedzialna za sprawy społeczne. Posłowie mieli jednak wiele wątpliwości, czy tworzenie FPOKŻ przy prezydencie ma sens. - Fakt powierzenia zarządzania Funduszem szefowi Kancelarii Prezydenta, gdy zazwyczaj jest to kompetencja premiera, wywołuje wrażenie celowego wprowadzania tylnymi drzwiami systemu paraprezydenckiego bez zmiany konstytucji - wytykał Marek Biernacki (PO). Kontrowersje wzbudził również fakt, że autorzy projektu nie umieli jasno wskazać, ile pieniędzy trafi do FPOKŻ. Wiadomo było tylko, że źródłem finansowania będzie, prócz darowizn, składek, odsetek i zbiórek publicznych, dotacja z budżetu.
Pieniądze na PR?
W projekcie wydatków państwa na 2007 r. Fundusz na razie nie figuruje. Jest tylko rezerwa celowa na usuwanie skutków klęsk żywiołowych - 714,9 mln zł. To o 258 mln zł więcej niż w tym roku. Natomiast przyszłoroczny budżet Kancelarii Prezydenta to 153,4 mln zł. Rczej trudno będzie w nim znaleźć większe środki na działalność pomocową.