Podczas wczorajszej sesji na rynku nastąpiła korekta po wcześniejszych wzrostach. Jej przebieg był chwilami dość dynamiczny, ale skala spadków nie była duża. Dzienne minimum wypadło powyżej kluczowej strefy wsparcia, na którą oprócz poprzedniego historycznego rekordu składa się między innymi dolna połowa wtorkowej białej świecy. Znaczy to, że nawet w trakcie sesji podaż nie była w stanie poważnie zagrozić trendowi wzrostowemu, a pozytywne sygnały, które pojawiły się we wtorek, są nadal aktualne.
Spośród tych sygnałów najłatwiej zauważyć znaczne przekroczenie majowego rekordu, ale co najmniej równie ważne było wybicie ze wzrostowego kanału trendowego, w którym WIG20 poruszał się od kilku miesięcy. Dolna linia tego kanału biegnie przez dołki z 13 czerwca, 4 października i 20 listopada. Prawie równoległa do niej górna linia przechodzi przez szczyty z 5 września, 20 października i 9 listopada. Wtorkowe wybicie górą z tego kanału zapowiada wzrost porównywalny z jego szerokością, która tuż przed wybiciem wynosiła ok. 200 pkt. Po dodaniu tej wartości do poziomu, na którym nastąpiło przełamanie górnej linii otrzymujemy poziom około 3550 pkt. Oprócz tej prognozy warto zwrócić uwagę na to, że wybicie z kanału, który i tak był nachylony do góry, świadczy o ponownym zwiększeniu dynamiki przez trend wzrostowy.
Skoro mamy wyraźnie zarysowany optymistyczny scenariusz, warto zastanowić się nad tym, co mogłoby postawić go pod znakiem zapytania. Negatywnym sygnałem byłby oczywiście powrót do wnętrza kanału, oraz poniżej majowego szczytu (3349 pkt). Dla pewności warto jednak przyjąć pewien margines bezpieczeństwa. W związku z tym proponuje przyjąć, że dopiero spadek poniżej dolnej połowy wtorkowej białej świecy (3314,7 pkt) oznaczałby zanegowanie wspomnianych pozytywnych sygnałów. To z kolei oznaczałoby, że rynek był za słaby, by na te sygnały zareagować dalszą zwyżką. W takim wypadku realny stałby się spadek do dolnej linii wzrostowego kanału trendowego. Linia ta obecnie znajduje się w okolicach 3200 pkt. Można jednak przypuszczać, że zanim WIG20 do niej dojdzie, linia będzie przynajmniej o kilkadziesiąt punktów wyżej.