Notowania miedzi wróciły poniżej progu 7 tys. USD za tonę. Do wyprzedaży czerwonego metalu przez inwestorów - w minionym tygodniu ceny spadły o prawie 2,5 proc. - przyczyniły się głównie informacje o rosnących zapasach. W magazynach monitorowanych przez giełdy w Londynie, Szanghaju i Nowym Jorku zapasy miedzi wzrosły w piątek o 2 proc., do 229,4 tys. ton. Jest to poziom najwyższy od sierpnia 2004 r. W przypadku rynku w Szanghaju wzrost w skali tygodnia, który wyniósł aż 21 proc., był pierwszym od ponad miesiąca. Według analityków nowojorskiego banku Merrill Lynch, zapasy miedzi będą rosły, ponieważ jej produkcja zwiększy się w przyszłym roku o 5,3 proc., tworząc nadwyżkę nad popytem w wysokości 404 tys. ton. Prognozy ekspertów z Merrill Lynch mówią o 30-proc. spadku cen miedzi w przyszłym roku. Ich zdaniem, mimo ostatnich trochę bardziej optymistycznych danych z amerykańskiego rynku nieruchomości nie można mówić, że tamtejsze budownictwo najgorsze ma już za sobą. Stany Zjednoczone, szczególnie sektor budowlany, są drugim co do wielkości konsumentem miedzi, po Chinach. Oblicza się, że do budowy każdego amerykańskiego domu zużywa się przeciętnie prawie 200 kilogramów tego metalu.
W piątek miedź z dostawą za trzy miesiące kosztowała w Londynie 6870 USD za tonę, o 20 USD mniej niż w czwartek. Cena bardzo zbliżyła się do dołka z połowy października, kiedy miedź była najtańsza od końca czerwca. Wśród innych metali wyróżnił się ołów, którego notowania (11,1 tys. USD za tonę) wyrównały 17-letni rekord z połowy października.