Dzisiaj na warszawskiej giełdzie debiutują akcje Bakallandu, lidera na detalicznym rynku bakalii w Polsce. Czy inwestorzy zarobią pierwszego dnia notowań? - Myślę że tak, chociaż biorąc pod uwagę sytuację na giełdzie, wielkość wzrostu jest zagadką. Mam nadzieję, że w przypadku Bakallandu rynek zachowa się rozsądnie, czyli papiery zanotują kilkunastoprocentowy wzrost. W przypadku zwyżki o około 50 proc. granice zdrowego rozsądku byłyby przekroczone - mówi Mariusz Piskorski, wiceprezes DM Ipopema, pełniącego funkcję oferującego akcje Bakallandu. Wtóruje mu Kamil Kliszcz, analityk DI BRE. - Sądzę, że inwestorzy zarobią. Jednak szacuję, że akcje wzrosną najwyżej o kilkanaście procent - twierdzi. Podkreśla, że rynek dobrze wycenia małych debiutantów, jednak w tym przypadku papiery były sprzedawane po cenie godziwej, bez dyskonta.

Bakalland oferował 5,3 mln akcji (z czego 2,8 mln na sprzedaż wystawili dotychczasowi akcjonariusze) po 7,5 zł, czyli po maksymalnej cenie proponowanej przez zarząd. Inwestorom indywidualnym przydzielono 1 mln walorów, a instytucjom - 4,3 mln sztuk. Redukcja w pierwszej transzy wyniosła 96,3 proc., w drugiej popyt również wielokrotnie przewyższył podaż.

Na giełdzie jest już notowany konkurent Bakallandu - Atlanta Poland. Podczas piątkowej sesji za walory Atlanty płacono po 19,8 zł (wzrost o 0,5 proc.). Biorąc pod uwagę prognozy Atlanty na 2006 r. oraz Bakallandu na rok obrotowy 2006/2007, wycena poniedziałkowego debiutanta wydaje się wyższa niż giełdowego konkurenta z Gdańska. Wskaźnik Cena/Zysk dla akcji Atlanty wynosi obecnie 18,2, a Bakallandu - 20,6.