Tworzący się rosyjski holding lotniczy AirUnion zamierza sprzedać walory w ofercie publicznej. - Będzie to możliwe najwcześniej za dwa lata - stwierdził Boris Abramowicz, prezes KrasAir, największego przewoźnika wchodzącego w skład AirUnion.
Firma Abramowicza od kilku miesięcy próbuje kupić węgierskie linie lotnicze Malev. Jednak rząd w Budapeszcie notorycznie przekłada prywatyzację spółki. Specjaliści twierdzą, że Malev w rękach Rosjan to dobry początek podboju rynku lotniczego Unii Europejskiej przez AirUnion.
W skład tworzonego rosyjskiego aliansu wchodzą oprócz KrasAir, Domodiedowskie Awialinie, Omskawia, Samara i Sibawiatrans. Jednak na razie są to z prawnego punktu widzenia niezależne podmioty. Z centralą wiaże ich jedynie wspólna sięć połączeń.
Do czasu pierwotnej emisji akcji holding zamierza wzbogacić flotę o samoloty typu Boeing 737 i Boeing 757. Ponadto władze koncernu planują poprawić infrastrukturę portów lotniczych. Na razie środki na inwestycje firma zamierza pozyskać z emisji papierów dłużnych.
Analitycy uważają, że jeśli AirUnion chce zainteresować giełdowych inwestorów, musi wykonać jeszcze kilka zadań. Stanisław Sołomko z Lufthansa Consulting zarzuca spółce, że nie ma wystarczająco rozwiniętej sieci połączeń, a poszczególni przewoźnicy nie są kompatybilni. Eksperci zastanawiają się również, czy zgodę na giełdowy debiut wydadzą rosyjskie władze.