Cały świat czekał we wtorek na komunikat po posiedzeniu FOMC. Tak spokojna sesja wykorzystana została przez inwestorów do przesiadki z wygasających w piątek FW20Z6 na serię marcową. Po pierwszej godzinie na rynku kasowym handel kontraktami koncentrował się już tylko na tym "technicznym" zabiegu.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że wtorkowy spadek liczby otwartych pozycji pod względem dynamiki był rekordowy, podobnie jak wzrost otwartych pozycji na nowej serii. W ostatni czwartek LOP na grudniowej serii przekraczał jeszcze 70 tys. szt., a wczoraj pozostało niewiele ponad 30 tys. szt. Cała reszta przeniosła się na nową serię. Na poprzedniej serii, analogicznie kończącej się 15 dnia miesiąca (wrzesień), inwestorzy rozpoczęli prawdziwą ewakuację tak naprawdę dopiero na środowej sesji i mimo równie dużego zaangażowania funduszy wykorzystujących arbitraż, zmiana serii nie miała żadnego wyraźnego wpływu na poziom WIG20. Stąd płynie wniosek, że wczorajszy proces przesiadki oznacza, że mimo powszechnych obaw wpływ arbitrażu na notowania akcji z WIG20 powinien ograniczyć się jedynie do piątkowej końcówki sesji. Oczywiście dla większości zarządzających nawet to wystarczy, by profilaktycznie wstrzymać się z ewentualnym przemeblowaniem portfela.
Na koniec krótka lekcja historii. W czasie hossy internetowej była sobie spółka X, której nazwę zmieniono na kojarzące się
z internetem Y.com, a spółka oczywiście zamierzała rozszerzyć działalność w tym obszarze, podobnie jak dziesiątki innych firm w tym czasie. Od listopada 1999 r. do lipca 2000 r. kurs spółki zyskał 460 proc. W ciągu niecałych dwóch lat kurs wrócił poniżej poziomów
z listopada 1999 r., a w kolejnych latach oscylował jeszcze