Wycofaliśmy się z kupna spółki Bazy i Systemy Bankowe, bo po analizie tej spółki potencjalne synergie okazały się za małe, a ponadto chcemy się skupić na połączeniu z Emaksem. Muszę przyznać, że nie widzimy aktualnie żadnych interesujących dużych firm do przejęcia. Nie dotyczy to oczywiście niewielkich, niszowych firm, które możemy nabywać ze środków własnych.
A kolejne duże fuzje? Kiedyś rozmawiali Państwo z Comarchem.
No cóż, na polskim rynku każdy rozmawiał z każdym. Wydaje mi się, że firmy nie pasują do siebie, bo prowadzą zupełnie różne biznesy. Dlatego nie żałujemy, że przed laty nie doszliśmy do porozumienia. Jedyne, czego możemy żałować, to to, że nie połączyliśmy się z Emaksem trzy lata temu, kiedy po raz pierwszy rozmawialiśmy na ten temat.
Skoro przyszły rok ComputerLand poświęci na łączenie się z Emaksem, porozmawiajmy o planach na 2008 rok, kiedy firmy będą już działały jak jeden sprawny organizm.
Nie chcę ogłaszać jakichś wizji, które mają niepewne szanse na realizację. Kryterium sukcesu fuzji będzie trwała rentowność operacyjna na poziomie minimum 8 proc. Jeśli połączymy to ze wzrostem sprzedaży w wybranych sektorach, inwestorzy nie będą mieli powodów do narzekań. Chcielibyśmy również, żeby firma miała więcej sprzedaży eksportowej.
Tyle co Comarch, gdzie wskaźnik sięga już 30 proc.?
Trudno nam będzie nawet zbliżyć się do takiego poziomu, bo my jesteśmy firmą usługową, a Comarch produkuje i sprzedaje oprogramowanie. W związku z tym nie jest nam łatwo skokowo zwiększać eksport. Udział będzie rósł, ale powoli. Chyba że kupimy jakąś firmę poza Polską.
To twarda deklaracja czy luźna wizja?
Rozmawialiśmy w przeszłości z kilkoma firmami na Ukrainie i w Rosji. Ale po dokładnym przejrzeniu spółki okazywały się, powiedzmy, niewiele warte. Chcemy rosnąć ostrożnie i nie zainwestujemy kilkudziesięciu milionów złotych czy dolarów w pojedynczy podmiot, bo to zbyt wielkie ryzyko.
Czyli na razie nic się nie zmieni? ComputerLand będzie na Zachód sprzedawał usługi konsultantów, a na Wschodzie łowił niewielkie zlecenia, które będzie realizował samodzielnie.
Na Zachodzie będziemy tylko podwykonawcami. W byłym Związku Radzieckim możemy liczyć na samodzielnie prowadzenie projektów, nie tylko małych?
To jaką część wpływów spółki w 2008 roku będzie stanowił eksport? 20 proc.?
Życzylibyśmy sobie takiego wskaźnika, ale teraz jest to mało możliwe. Myślę, że dochodzenie do takiego poziomu zabierze nam znacznie więcej czasu, czyli 20 proc. po 2008 roku.
Najwięksi światowi integratorzy powoli odchodzą od świadczenia czystych usług integracyjnych na rzecz długofalowej współpracy z klientami. Wykonawca ponosi większą odpowiedzialność za projekt, ale później może liczyć na dodatkowe profity, jeśli inwestycja dla kontrahenta okaże się trafiona. Firma IT bierze również na siebie część ryzyka, że zaproponowane wdrożenie okaże się nieudane.
Nie ukrywam, że to jeden z moich głównych celów - powszechne wdrożenie takich mechanizmów. Już mamy parę kontraktów, które wielkość naszych przychodów uzależniają od tego, w jakim stopniu system informatyczny zwiększy rentowność czy obroty klienta. Tak działają najwięksi światowi integratorzy, jak Accenture czy Cap Gemini. Nie ma odwrotu od tego typu trendów.
A co z konsultingiem informatycznym? Ten segment rynku rośnie szybko, a ComputerLand jest na nim właściwie nieobecny. Jeszcze do niedawna na sprzedaż wystawiona była spółka Infovide - lider polskiego rynku konsultingu informatycznego. Teraz po fuzji z Matriksem wchodzi na giełdę.
Rozwinięcie konsultingu to nasz kolejny cel. Infovide nam się bardzo podobało. Życzę im sukcesów. Będziemy z uwagą przyglądali się, jak sobie radzą, a za kilka lat może to być dla nas ciekawy obiekt do przejęcia.
Od ponad roku budujemy zespół świadczący usługi konsultingowe. Na razie jest to dwanaście osób, które są w stanie wypracować kilka milionów rocznych przychodów. Ale zapewniam, że będzie więcej. To jeden z naszych głównych celów, obok zwiększenia rentowności oraz rozsądnego uzależniania przychodów od sukcesu klienta. Tak po prostu działa świat.
Dziźkuję za rozmowę.
ComputerLand i Emax łączą siły w jeden podmiot
W wyniku fuzji ComputerLandu i Emaksu powstanie podmiot, który będzie jednym z największych graczy na polskim rynku IT. Spółka wielkością przychodów, które będą sięgać 1,2 mld zł rocznie, będzie ustępowała jedynie polskim oddziałom koncernów Hewlett-Packard i IBM oraz dystrybutorom sprzętu informatycznego, jak Action czy ABC Data. W pokonanym polu zostanie nawet Pmie jednostkowym). ComputerLand jest obecnie właścicielem akcji Emaksu dających 66 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. W II kw. 2007 r. spółka wypuści dla właścicieli poznańskiej firmy do 2,8 mln akcji. Obecnie kapitał dzieli się na prawie 8 mln papierów. Akcjonariusze Emaksu za każdy walor dostaną 1,2 akcji ComputerLandu. Pełna integracja planowana jest na II półrocze 2007 r.