GPW nie zdradza jeszcze szczegółów. Z informacji "Parkietu" wynika jednak, że zainteresowanie przystąpieniem do takiego programu wyraziły już banki BPH oraz Pekao, a także Biuro Maklerskie BPH oraz Centralny Dom Maklerski Pekao.
Rolą domów maklerskich będzie przygotowanie dla inwestorów atrakcyjnej oferty, dotyczącej walutowych instrumentów pochodnych notowanych na GPW (np. niższe prowizje oraz niższe opłaty za informację o notowaniach w czasie rzeczywistym). Do zadań brokerów może należeć także przeprowadzenie akcji informacyjnej i edukacyjnej wśród klientów. Banki, które przystąpią do programu, zostaną animatorami rynku (w celu podniesienia płynności kontraktów walutowych będą składać zlecenia kupna i sprzedaży).
Jeżeli giełdzie rzeczywiście uda się namówić te instytucje do pełnienia roli market makera, to segment kontraktów walutowych na GPW może przeżyć małą rewolucję. Po bankach należy bowiem oczekiwać, że będą utrzymywać w arkuszu zleceń duże oferty kupna i sprzedaży, i co najważniejsze - że różnice między kursami proponowanymi w tych ofertach (tzw. spready) będą małe. To znacznie zwiększy atrakcyjność tego segmentu derywatów na GPW w oczach potencjalnych inwestorów, którzy do tej pory zmuszeni są działać przez przeróżne platformy na foreksie. Atrakcyjność ta jednak będzie istotnie ograniczona do czasu, kiedy na GPW notowane będą tylko dwa walutowe instrumenty pochodne (kontrakty terminowe na wyrażone w złotych kursy euro i dolara amerykańskiego). Dlatego należy oczekiwać, że jeżeli dojdzie do ożywienia w tym segmencie rynku, to giełda dość szybko wprowadzi do obrotu kontrakt na cieszącą się największym zainteresowaniem na rynku forex parę EUR/USD (kurs euro wyrażony w dolarach amerykańskich).
2 - tylko tyle
rodzajów