Aby dostrzec pewność siebie, która cechuje Gila Blake?a, wystarczy rzut okiem na jego logo. Słynny trader nazwał swoją firmę "Twenty Plus" ("Dwadzieścia Plus"). Do tej właśnie nazwy wyraźnie nawiązuje również symbol jego funduszu znajdujący się na wszystkich gadżetach reklamowych i wizytówkach. Logo przedstawia krzywą prawdopodobieństwa z zaznaczoną 20-procentową roczną stopą zwrotu wypadającą dwa odchylenia standardowe od średniej. Dla tych, którym obce są tajniki statystyki, należy się wzmianka, że teoretycznie szansa na uzyskanie takiego wyniku ("Dwadzieścia Plus") wynosi zaledwie 5 procent. Taki właśnie cel przyjął sobie Gil Blake. Co ciekawe, na rysunku krzywej nie znalazło się już miejsce na ujemne stopy zwrotu. Dlaczego? Znany inwestor praktycznie nie dopuszcza takiej możliwości.
Przesadna pewność siebie Blake?a może razić, jednak przyglądając się wynikom jego funduszu, właściwie trudno protestować. Przez 12 lat, podczas których zarządzał swoim funduszem, uzyskał średnią roczną stopę zwrotu na poziomie 45 procent. Jednak to, co najbardziej uderza w jego inwestowaniu, to nie imponujące zyski, ale niebywała konsekwencja. W istocie, tak jak przedstawia to nazwa "Twenty Plus", w ciągu tych 12 lat nie było nawet pojedynczego roku, w którym Blake nie wypracowałby przynajmniej 20 procent zysku. Najgorsze 12 miesięcy dla jego wehikułu inwestycyjnego to 1984 rok, kiedy zarobił "jedynie" 24 procent. Osiągnięcia tego tradera zadziwiają jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na wyniki miesięczne. W ciągu 139 miesięcy jego historii zarządzania kapitałem zdarzyły się jedynie trzy, kiedy zanotował stratę.
Pewność siebie tego popularnego zarządzającego jest także widoczna w sposobie, w jaki zawiera umowy z klientami. Słynny gracz żąda od zainteresowanych 25-procentowego udziału w zyskach, ale zgadza się również rekompensować 25 procent strat. Co więcej, Blake proponuje także pokrycie wszelkich ubytków w zainwestowanym kapitale, które pojawią się w ciągu pierwszego roku. Nie da się ukryć, że oferowane przez słynnego inwestora warunki, szczególnie w połączeniu z jego historycznymi wynikami, są dość kuszące. Dla tych jednak, którzy właśnie podjęli decyzję, komu chcą powierzyć swoje oszczędności i już wypisują polecenie przelewu, mam złą wiadomość. Blake przestał przyjmować nowych klientów w 1987 roku. Od tego czasu zrobił jedynie dwa wyjątki - oba dla bliskich przyjaciół.
Księgowość
i łodzie podwodne