Reklama

Gil Blake: Mistrz konsekwencji

Pośród osobowości z Wall Street trudno jest znaleźć drugiego tradera tak pewnego siebie jak Gil Blake. Przyglądając się jego osiągnięciom, trudno jednak się dziwić. Ostatecznie 139 miesięcy zarządzania kapitałem, podczas których jedynie trzy okazały się stratne, a średnia roczna stopa zwrotu wyniosła 45 procent, może być przecież jakimś usprawiedliwieniem

Publikacja: 15.12.2006 07:58

Aby dostrzec pewność siebie, która cechuje Gila Blake?a, wystarczy rzut okiem na jego logo. Słynny trader nazwał swoją firmę "Twenty Plus" ("Dwadzieścia Plus"). Do tej właśnie nazwy wyraźnie nawiązuje również symbol jego funduszu znajdujący się na wszystkich gadżetach reklamowych i wizytówkach. Logo przedstawia krzywą prawdopodobieństwa z zaznaczoną 20-procentową roczną stopą zwrotu wypadającą dwa odchylenia standardowe od średniej. Dla tych, którym obce są tajniki statystyki, należy się wzmianka, że teoretycznie szansa na uzyskanie takiego wyniku ("Dwadzieścia Plus") wynosi zaledwie 5 procent. Taki właśnie cel przyjął sobie Gil Blake. Co ciekawe, na rysunku krzywej nie znalazło się już miejsce na ujemne stopy zwrotu. Dlaczego? Znany inwestor praktycznie nie dopuszcza takiej możliwości.

Przesadna pewność siebie Blake?a może razić, jednak przyglądając się wynikom jego funduszu, właściwie trudno protestować. Przez 12 lat, podczas których zarządzał swoim funduszem, uzyskał średnią roczną stopę zwrotu na poziomie 45 procent. Jednak to, co najbardziej uderza w jego inwestowaniu, to nie imponujące zyski, ale niebywała konsekwencja. W istocie, tak jak przedstawia to nazwa "Twenty Plus", w ciągu tych 12 lat nie było nawet pojedynczego roku, w którym Blake nie wypracowałby przynajmniej 20 procent zysku. Najgorsze 12 miesięcy dla jego wehikułu inwestycyjnego to 1984 rok, kiedy zarobił "jedynie" 24 procent. Osiągnięcia tego tradera zadziwiają jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na wyniki miesięczne. W ciągu 139 miesięcy jego historii zarządzania kapitałem zdarzyły się jedynie trzy, kiedy zanotował stratę.

Pewność siebie tego popularnego zarządzającego jest także widoczna w sposobie, w jaki zawiera umowy z klientami. Słynny gracz żąda od zainteresowanych 25-procentowego udziału w zyskach, ale zgadza się również rekompensować 25 procent strat. Co więcej, Blake proponuje także pokrycie wszelkich ubytków w zainwestowanym kapitale, które pojawią się w ciągu pierwszego roku. Nie da się ukryć, że oferowane przez słynnego inwestora warunki, szczególnie w połączeniu z jego historycznymi wynikami, są dość kuszące. Dla tych jednak, którzy właśnie podjęli decyzję, komu chcą powierzyć swoje oszczędności i już wypisują polecenie przelewu, mam złą wiadomość. Blake przestał przyjmować nowych klientów w 1987 roku. Od tego czasu zrobił jedynie dwa wyjątki - oba dla bliskich przyjaciół.

Księgowość

i łodzie podwodne

Reklama
Reklama

Blake szczyci się tym, że w porównaniu z ludźmi z Wall Street jest swoistym outsiderem. Po tym jak ukończył szkołę w Cornell, przez 3 lata służył na atomowej łodzi podwodnej. Następnie kształcił się w Wharton School of Business - uczelni, która wydała takie giełdowe sławy jak Warren Buffet - i ukończył ją z imponującymi wynikami. Po teorii przyszedł czas na praktykę. Blake pracował kolejno jako księgowy w PriceWaterhause oraz jako CFO w Fairfield Optical. Przez cały ten czas praktycznie w ogóle nie interesował się tradingiem, a jego poglądy na rynki ograniczały się do klasycznej teorii finansów, którą wpojono mu w toku edukacji. Teoria ta głosi, że wszelkie wysiłki w celu pokonania rynku są z góry skazane na niepowodzenie.

Market Timing

Gil prawdopodobnie nigdy nie zmieniłby podejścia do giełdy i po wsze czasy bezkrytycznie przyjmowałby hipotezę o efektywności rynku, gdyby nie pewna obserwacja, której dokonał jego przyjaciel. Co zauważył znajomy? Jego zdaniem, zachowanie kontraktów na bony skarbowe było dalekie od losowego. Zaintrygowany tą kwestią Gil Blake postanowił przyjrzeć się jej bliżej. Tak zrodził się początek nowego nurtu w strategiach inwestycyjnych, który znamy obecnie jako "market timing".Do jakich wniosków doszedł przyszły giełdowy guru? Po dokonaniu pewnych obliczeń Gil Blake odkrył, że po wzroście lub spadku notowań bonów skarbowych na danej sesji istnieje 83 procent prawdopodobieństwa, że następnego dnia kurs wykona ruch w tę samą stronę. Ta prosta obserwacja wystarczyła do skonstruowania kompletnego systemu inwestycyjnego, polegającego na kupowaniu kontraktów po wzrostowej sesji i sprzedawania po spadkowej. Swoje spostrzeżenia Blake miał po raz pierwszy okazję wykorzystać wiosną 1980 roku, kiedy rozpoczął pracę w Fidelity. Jak się później okazało, strategia działała zadziwiająco skutecznie.

Ta metoda inwestycyjna pozwalała Blake?owi zarabiać bez większego problemu ponad 20 procent rocznie, jednak w pewnym stopniu kolidowała ze standardami przyjętymi wewnątrz Fidelity. Niepisane zasady mówiły o dokonywaniu maksymalnie czterech transakcji rocznie na jednym walorze, tymczasem Gil Blake dokonywał ich przeciętnie 30. Nic dziwnego, że gdy któregoś dnia w gazecie ukazał się artykuł o jego osiągnięciach, Blake został wezwany na dywanik zarządu i musiał ograniczyć liczbę dokonywanych transakcji do wymaganego minimum.

Jak słynny trader poradził sobie z takimi restrykcjami? W gruncie rzeczy do pewnych modyfikacji strategii sytuacja zmusiła go już wcześniej. Jak wiadomo, na rynku nic nie działa wiecznie i z czasem także jego metody zaczęły przynosić coraz gorsze efekty. Dlaczego? Silna autokorelacja na rynku bonów skarbowych z czasem stopniowo wygasła, a prawdopodobieństwo kontynuacji ruchu w tym samym kierunku na kolejnej sesji spadło z ponad 80 do około 60 procent. Poszukując nowych możliwości lokowania kapitału, Blake zdecydował się przebadać tony danych i wyszukać inne rynki, na których występują podobne zależności. Co ciekawe, doszedł do kilku interesujących wniosków. Okazało się, że podobne zjawiska występują w różnych sektorach z różną siłą. Przykładowo: Gil Blake odkrył, że sektory biotechnologiczny i paliwowy zachowują się losowo w dużo mniejszym stopniu niż reszta rynku. Co więcej, spostrzegł, że nie bez znaczenia dla prawdopodobieństwa wystąpienia zmiany notowań w tym samym kierunku na kolejnej sesji jest rozmiar ruchu na sesji poprzedniej. Jeżeli kurs danego dnia zmienił się bardziej niż przeciętnie ma to miejsce na sesji, prawdopodobieństwo kontynuacji ruchu powinno wynosić około 70-82 procent. Jeżeli dodamy do tego jeszcze, że różne rynki posiadają różną zmienność (np. według obliczeń Blake?a sektor biotechnologiczny 0,9 proc. dziennie, natomiast bony skarbowe jedynie 0,1-0,2 proc.), to mamy spory materiał na nową strategię. Posiadając tak liczne dane, Blake mógł po prostu obserwować dziesiątki różnych rynków oraz instrumentów i angażować się jedynie tam, gdzie prawdopodobieństwo sukcesu było największe.

Dywersyfikacja

Reklama
Reklama

zupełnie zbędna

Te kilka prostych reguł postępowania przez Blake?a złożyło się na metodę znaną dziś szerzej jako "market timing". Aby dopełnić obraz tej strategii warto wspomnieć jeszcze o spojrzeniu słynnego tradera na kwestie dywersyfikacji. Otóż Gil Blake takiego pojęcia praktycznie nie uznawał. Uważał, że na rynku jest tylko jedna najlepsza inwestycja, dająca największe prawdopodobieństwo wygranej i to właśnie w nią warto ulokować pieniądze. Zabezpieczenia w postaci dzielenia kapitału na kilka inwestycji właściwie są niepotrzebne, ponieważ zawsze dysponujemy zleceniem stop, które chroni nas przed finansową katastrofą. Co więcej, przy dokonywaniu ponad 30 transakcji rocznie dywersyfikacja "pozioma" zostaje zastąpiona dywersyfikacją "pionową".

Posiadanie skutecznej strategii inwestycyjnej to warunek konieczny, ale nie wystarczający do osiągnięcia sukcesu na giełdzie. Istotne jest jeszcze kilka kwestii natury psychologicznej i emocjonalnej, w przypadku których również warto podpatrzyć metody mistrza Blake?a. Po pierwsze, godne uwagi jest jego podejście do strat. Zarządzający funduszem "Twenty Plus" przed otwarciem każdej pozycji stara się sobie po prostu... wyobrazić stratę. Dzięki temu zyskuje dystans emocjonalny i potrafi sobie lepiej poradzić z sytuacją, gdy strata faktycznie się pojawi, co jest przecież od czasu do czasu nieuniknione.

System na pierwszym miejscu

Kolejna ważna nauka płynąca z doświadczeń guru to aby zawsze bezwzględnie trzymać się swojego systemu. Większość błędów, które popełniał Gil Blake, wynikała właśnie z braku podążania za sygnałami. Kosztowało to go nierzadko fortunę. W przypadku wątpliwości co do naszej pozycji trzeba najpierw potwierdzić je badaniami rynku, zmodyfikować system i dopiero podjąć decyzję. Stąd też bierze się, zdaniem Blake?a, przeważająca większość strat graczy giełdowych - albo nie są oni lojalni wobec własnego systemu, albo w ogóle go nie posiadają.

Jakie w opinii Blake?a są cechy, które mogą pomóc traderowi w osiągnięciu sukcesu? Po pierwsze - indywidualność myślenia. Skuteczny gracz nie może dać się zwieść temu, co mówią inni. Po drugie, łączenie w sobie cech umysłu naukowca i artysty. Artysty - aby móc sobie wyobrazić i stworzyć strategię inwestycyjną. Naukowca - aby potrafić ją opracować i uczynić skuteczną. Tylko kombinacja tych dwóch dopełniających się stron osobowości może przynieść sukces.

Reklama
Reklama

Czy metody Gila Blake?a można zastosować na naszym rynku? Niestety, większość jego technik zupełnie się u nas nie sprawdza. Jednak w wyciąganiu wniosków z życiorysu tego słynnego inwestora wcale nie to jest najważniejsze, aby idealnie skopiować system transakcyjny. Istotne jest, aby zrozumieć, że idąc pod prąd i szukając własnych rozwiązań można pokonać rynek. Strategii takich jak ta stworzona przez Gila Blake?a, a być może jeszcze skuteczniejszych, są tysiące. Trzeba je tylko odkryć.

Warszawa nie sprawdza się

Prawidłowości dostrzeżone przez Gila Blake?a niespecjalnie sprawdzają się na warszawskim parkiecie. W przypadku

żadnego sektora prawdopodobieństwo kontynuacji ruchu w tym samym kierunku nie przekracza 55 proc. Oznacza to,

że po uwzględnieniu prowizji metoda słynnego inwestora

Reklama
Reklama

okazałaby się nieopłacalna.

Czas to pieniądz

W drugiej połowie lat 80. Gil Blake zauważył, że ceny w ciągu dnia zmieniają się według charakterystycznego wzoru. Około godziny 11.00-12.00 osiągały zwykle wartości najniższe, a następnie rosły aż do zamknięcia sesji. Różnice notowań były na tyle duże, że opłacało się otwierać pozycje w południe i zamykać je pod koniec notowań. W Polsce spostrzec można wprawdzie podobną zależność, ale nie jest ona na tyle wyraźna, by dawała okazję do zarobku.

Na ilustracji przedstawiamy przeciętne odchylenia kursów w ciągu sesji na GPW od średniej dziennej ceny.

Wskazówki dla początkujących

Reklama
Reklama

Dla początkujących traderów Gil Blake ma pięć prostych rad:

1. Skoncentruj się na systemach transakcyjnych, które odpowiadają

twojej osobowości i stylowi życia.

2. Znajdź nielosowe prawidłowości ruchów cen na rynku.

3. Upewnij się, że znalezione prawidłowości są statystycznie istotne.

Reklama
Reklama

4. Ustal zasady otwierania i zamykania pozycji.

5. Bezwzględnie się do nich stosuj.

W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do dwóch kwestii: niezależności i dyscypliny.

Gil Blake

Notka biograficzna:

Ukończył szkołę w Cornell oraz Wharton. Służył na atomowej łodzi podwodnej, pracował w Price Waterhause oraz w Fairfield Optical. Twórca strategii znanej jako "market timing".

Zatrudniony:

Założyciel "Twenty Plus".

Największy sukces:

Przez 12 lat osiągnął średnią stopę zwrotu 45 procent, przy czym

nawet w najgorszym roku było

to aż 24 procent.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama