Wyprzedaż dolara trwająca od połowy października robiła wrażenie (szczególnie w drugiej połowie listopada), ale ostatnie dni przekonują, że więcej było w tym emocji niż racjonalizmu. Cięcia stóp niekoniecznie muszą nadejść tak szybko, jak się wydaje optymistom (dziś kolejna weryfikacja oczekiwań w tym zakresie - o 14.30 publikacja listopadowej inflacji), deficyt handlowy zaczął się zmniejszać, a obraz gospodarki nie jest tak jednoznacznie zły (choć są podstawy do obaw, że ulegnie dalszemu pogorszeniu). Tym samym widoczna na tygodniowym wykresie kursu EUR/USD negatywna dywergencja na MACD ma szanse trafnie wskazać kierunek na kolejne tygodnie. O tym, czy rzeczywiście zapowiada odwrócenie na dobre spadkowej tendencji dolara, zadecyduje jednak dopiero to, czy uda się mu wrócić poniżej 1,293 wobec euro. Brakuje do tego poziomu jeszcze 2 centów. Osłabienie euro nie zaszkodziło złotemu. Wspólna waluta spadła wczoraj do najniższego poziomu od początku marca 2006 r. Coraz realniejsze jest zatem wypełnienie prognozy zniżki euro do 3,63 zł, opartej na formacji głowy i ramion tworzonej od wiosny do jesieni.