Wystarczyło półtorej godziny piątkowych notowań, by indeks MIDWIG grupujący 40 spółek (głównie o średniej wielkości) stracił prawie 5,5 proc. i znalazł się najniżej od połowy listopada. Kursy niektórych firm wchodzących w skład wskaźnika spadały po kilkanaście procent.
Mimo że do końca sesji MIDWIG odrobił większość strat (na zamknięciu zniżkował o 1,9 proc.), to na rynku dawno nie było tak nerwowo. Piątkowy spadek indeksu był największy od połowy czerwca. Ciężkie chwile przeżywali też posiadacze walorów małych spółek. Indeks WIRR zniżkował o 4 proc.
Bo zwyżka była za szybka
Przecena akcji "średniaków" trwa już od półtora tygodnia. Od szczytu z 5 grudnia MIDWIG oddalił się o 4,9 proc. Ostatni raz tak szybki spadek zanotowano w maju i czerwcu. Przyczyną odwrotu inwestorów nie są bieżące informacje, ani też sytuacja na zagranicznych giełdach (gdyż tam indeksy wciąż rosną). U źródła wyprzedaży leży raczej realizacja zysków z wcześniejszego wyjątkowo silnego trendu wzrostowego średnich spółek. Między połową czerwca i początkiem grudnia MIDWIG zyskał ponad 60 proc. W tym samym czasie WIG20 wzrósł o niespełna 35 proc. W szczytowym momencie roczna zmiana MIDWIG-u sięgała 95 proc. Mimo że uzasadnieniem dla hossy jest świetna koniunktura gospodarcza, to pojawiły się obawy, czy kursy akcji nie rosną zbyt szybko w stosunku do zysków spółek. Mimo wyjątkowo silnych wahań notowań na ostatnich sesjach analitycy pozostają optymistami. Jak wynika z przeprowadzonej przez nas ankiety wśród przedstawicieli 10 domów maklerskich, specjaliści spodziewają się, że spadek MIDWIG-u nie potrwa już długo i powinien zatrzymać się na poziomie 3615 pkt. To 3,6 proc. poniżej piątkowego zamknięcia. Najwięksi pesymiści oszacowali poziom docelowy indeksu na 3500 pkt (co oznaczałoby zniżkę jeszcze o 6,7 proc.), zaś największy optymista sądzi, że spadek już się zakończył.
To tylko korekta