Od 15 lutego flagowy produkt Telekomunikacji Polskiej - Neostradę - będzie można kupić bez usługi głosowej. Klienci, którzy korzystają z szerokopasmowego dostępu do internetu i mają linię telefoniczną narodowego operatora, ale z niej nie korzystają, będą mogli zrezygnować z tej usługi i nie płacić dotychczas wymaganego abonamentu. Jego minimalna wysokość wynosi dziś 49,61 zł (z VAT). Jednak są klienci TP, którzy korzystają z dawnego abonamentu standardowego i płacą 42,7 zł miesięcznie. To zapewne oni będą chcieli zmiany umowy z TP, bo ta oferta nie daje im dodatkowych korzyści w postaci darmowych minut połączeń.
Rozdzielenie usług nie oznacza jednak, że TP utraci całą kwotę abonamentu telefonicznego w przypadku, gdy ktoś zrezygnuje z jej podstawowej usługi.
Tylko o 14,3 proc. mniej
W cenniku Neostrady pojawiła się dodatkowa opłata: za utrzymanie łącza. Wynosi 36,6 zł (z VAT). Jest więc o 14,3 proc. niższa od minimalnej opłaty abonamentowej, którą klienci planu standardowego musieli uiszczać do tej pory. Nie wiadomo, ilu jest takich klientów. Grażyna Piotrowska-Oliwa, dyrektor ds. strategii TP, pytana, jakiego wpływu na wyniki spółki należy się spodziewać, uchyliła się od odpowiedzi. - Mamy własne szacunki, ale ich nie ujawniamy - powiedziała. - Liczymy, że sprzedawana w nowy sposób Neostrada znajdzie wielu nowych chętnych. Dlatego trudno oszacować, jaki będzie bilans zmian - mówił Jacek Kalinowski, rzecznik grupy TP.
Z usług szerokopasmowego dostępu do internetu korzystało w końcu września 1,55 mln abonentów Telekomunikacji Polskiej. Większość z nich to użytkownicy Neostrady.