Od debiutu producenta leków Zentiva dwa i pół roku temu do oferty ECM, która była kilka dni temu, czeski rynek ofert pierwotnych był martwy. - Teraz odbija się od dna - mówi nam Petr Zabza, który w praskim Komercni Banka kieruje działem maklerów handlujących akcjami. - W I połowie przyszłego roku na naszej giełdzie zadebiutuje od pięciu do sześciu przedsiębiorstw - mówi "Parkietowi" Petr Koblic, prezes praskiej giełdy. Najbardziej prawdopodobne są oferty producenta węgla OKD i ubezpieczyciela Ceskiej Pojistovny. - Nie będę wymieniał, jakie inne spółki mam na myśli, dopóki same nie poinformują, że chcą zebrać pieniądze na parkiecie - dodaje Koblic. Zapewnia jednak, że prowadził już kilka rozmów z firmami w sprawie potencjalnych emisji i jego szacunki w kwestii liczby IPO nie są wygórowane.
Warszawa skorzysta
Do końca 2007 r. na GPW pojawią się cztery czeskie spółki: Pegas, ECM, ORCO i OKD. To pewne, bo firmy same ogłosiły taki zamiar. Równie dobrze może ich być jednak nawet dwa razy więcej. - Czeskie przedsiębiorstwa coraz częściej decydują się na równoległe notowania akcji w Pradze i Warszawie, bo na GPW jest wyższy popyt niż na krajowym rynku. Ten trend będzie się nasilał - uważa Zabza. WIG wzrósł od początku roku o 41,6 proc., a praski indeks PX tylko o 9,5 proc.
GPW ma spore szanse na pozyskanie spółek, które będą prywatyzowane. - W Czechach zostały tylko cztery duże państwowe firmy. Narodowe linie lotnicze, kolej i poczta raczej nie pójdą pod młotek w przyszłym roku. Prywatyzowane przez giełdę może być jednak praskie lotnisko - mówi Koblic. Na razie nie wiadomo, czy jego akcje trafią na warszawski parkiet. - Spore szanse są na dalszą prywatyzację CEZ-u, który jest notowany na GPW - dodaje.
Debiutują małe spółki