Tytuł mówi oczywiście o kandydacie na szefa banku centralnego. W ostatnich dwóch dniach większość analityków rynku walutowego i papierów dłużnych starała się uzyskać jak najwięcej informacji o poglądach Jana Sulmickiego na temat polityki monetarnej oraz tempa dochodzenia do strefy euro. Nastawienie szefa banku centralnego ma realny wpływ na strategie inwestycyjne większości podmiotów funkcjonujących na rynkach finansowych. Z tego względu na większości dojrzałych rynków następca bankiera centralnego jest znany na kilka miesięcy zanim nastąpi koniec kadencji starego.

Tym większe zdziwienie rynku spowodowała rezygnacja niemalże pewnego już kandydata. Na szczęście rynki finansowe zmęczone już trochę tą karuzelą kandydatów praktycznie nie zareagowały na to zamieszanie. Otwarcie rynku było stabilne, z dochodowością zbliżoną do czwartkowego zamknięcia. Do niewielkiego umocnienia doszło po publikacji niższej dynamiki wzrostu płac w listopadzie. Do prawdziwego ożywienia doszło dopiero o 14.30 po ogłoszeniu niższej niż oczekiwano inflacji w USA. Na koniec dnia dochodowość polskich obligacji była średnio 2-3 pkt bazowe niżej niż na czwartkowym zamknięciu.