Produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca wyniósł w ub.r. dokładnie połowę średniej dla wszystkich krajów Unii Europejskiej - wynika z danych opublikowanych wczoraj przez Eurostat, urząd statystyczny Komisji Europejskiej. W porównaniu z 2004 r. Polska zbliżyła się do unijnej średniej o dwa punkty procentowe. Rozwijająca się najszybciej wśród nowych państw UE Estonia "skoczyła" o 7 pkt proc., do 60 proc. unijnej średniej.
W ub.r. pod względem PKB per capita Polska zajmowała przedostatnie miejsce w Unii Europejskiej. Za nami była Łotwa. Ale Łotysze zmniejszali zapóźnienie wobec Europy Zachodniej dwa razy szybciej niż Polska. I wiele wskazuje na to, że w podobnym podsumowaniu, które zostanie opublikowane za rok, Łotwa będzie już przed nami.
Jednak najbiedniejszym państwem Unii Europejskiej będziemy tylko przez rok. Z początkiem 2007 r. członkami UE zostaną: Bułgaria i Rumunia. W obu przypadkach PKB na głowę wynosi około jednej trzeciej unijnej średniej. Te dwa kraje będą potrzebowały kilku lat, by zrównać się w poziomie rozwoju z Polską.
Ich przystąpienie do UE (i uwzględnienie w statystykach) sprawi, że w porównaniu z nową unijną średnią Polska będzie się prezentowała korzystniej. Gdyby w ubiegłym roku Bułgaria i Rumunia znalazły sie w zestawieniach, nasz PKB wynosiłby 52 proc. średniej.
- Te dane pokazują, jak duży dystans dzieli nas od rozwiniętych państw Unii. Wskazują też, jak szybko uciekają nam pod tym względem kraje, które razem z nami do Unii wchodziły - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. - Oni zrobili reformy, z którymi my mamy problemy. Ale trzeba pamiętać, że w małych krajach przeprowadzenie takich zmian jest na ogół łatwiejsze - zastrzega.