W listopadzie produkcja sprzedana przemysłu była o 11,7 proc. większa niż rok wcześniej - podał Główny Urząd Statystyczny. Analitycy spodziewali się jednak dużo lepszego wyniku. Średnia prognoz była na poziomie 14,8 proc. - Tak duża rozbieżność między oczekiwaniami i faktycznymi danymi miała miejsce pierwszy raz w tym roku - wskazuje Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. Czy to pierwszy sygnał pogorszenia koniunktury w przemyśle?
Trzeba obserwować
Zdaniem J. Wiśniewskiego - niekoniecznie. - Oczywiście, teraz będzie trzeba uważniej przyglądać się danym o produkcji i sprawdzać, czy znów nie będą słabsze. Ale słaby wynik z listopada traktowałbym raczej jako wypadek przy pracy - uspokaja analityk Raiffeisena.
Wskazuje, że chociaż dynamika była mniejsza, to wciąż utrzymuje się powyżej 10 proc., a taki wzrost trudno uznać za słaby. - Patrząc na koniunkturę na Zachodzie oraz inne dane z naszej gospodarki, jestem spokojny, że nie mamy do czynienia z osłabieniem - mówi J. Wiśniewski.
Jacek Kotłowski, ekonomista BRE Banku, nie jest aż takim optymistą. Jego zdaniem, fakt, że listopadowy wynik był słabszy od prognoz, można wytłumaczyć słabymi wynikami producentów samochodów. Według firmy Samar, w listopadzie produkcja aut była tylko o 1 proc. wyższa niż rok wcześniej. - Ale to wskazuje, że dynamika eksportu była nieco wolniejsza. No i widać, że okres najwyższego wzrostu gospodarczego jest już za nami. Prawdopodobnie będziemy teraz świadkami rewidowania prognoz w dół - przewiduje J. Kotłowski. Jego zdaniem, w grudniu wzrost produkcji przemysłowej może być jeszcze mniejszy - w granicach 7-8 proc.