- Może miałem ważniejsze rzeczy na głowie?
- Chodzi o twój projekt nowego produktu?
- Tak. Cały czas.
- Ale właśnie o nim rozmawialiśmy.
- Powiedziałeś, że mój plan marketingowy nie jest dobry.
- Ja to powiedziałem? Niemożliwe. Ja nie doradzam.
- Tak zrozumiałem.
- Tak zinterpretowałeś. Tak naprawdę powiedziałem ci, że słuchając ciebie odniosłem wrażenie, że nie doceniasz swoich mocnych stron, obecnych od tak dawna, że przestałeś na nie liczyć. Jakbyś chciał wybrać najtrudniejszą drogę.
- A teraz pamiętam. To chętnie usłyszę to jeszcze raz.
- Masz dar do tworzenia aliansów. Rzadko kto potrafi tak wychwytywać motywy swoich partnerów i przekształcać ofertę, aby trafić w ich tok myślenia.
Tutaj z marszu podaję kilka przykładów sytuacji, jakie zaobserwowałem, a które opisują ten dar i niesamowite korzyści z niego płynące. Mój klient znowu pięknie się uśmiecha. Już wiadomo, o co mu chodziło. Nareszcie sesja coachingowa może nabrać tempa.
Między Amelią a moim klientem prezesem nie ma tak dużej różnicy. Tak samo nie lubią, kiedy ktoś ich pogania. I tak samo lubią wierzyć w św. Mikołaja, który umie myśleć o nas w sposób magiczny i osobisty. Różnica między nimi, a także różnica między dorosłymi i dziećmi jest taka, że dziecko patrzy na prezent jak na cud, a my dorośli jęczymy, odkładając swoje dary na bok.
RSQ Management