Słowacki bank centralny pozostawił stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 4,75 proc. Czeska rada polityki pieniężnej również stwierdziła wczoraj, że nie ma potrzeby podnoszenia kosztu kredytu. Stopy wciąż wynoszą 2,5 proc.
W obu przypadkach decyzja była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów i rynek prawie na nią nie zareagował. Waluty naszych południowych sąsiadów wprawdzie umocniły się w stosunku do euro o 0,4 proc. i obie korony mogły kontynuować serię historycznych rekordów, jednak nie był to bezpośredni efekt decyzji banków centralnych - w naszym regionie drożała większość walut.
O 0,4 proc. zdrożał do euro także forint i złoty. Węgierskie władze monetarne w poniedziałek pozostawiły stopy na poziomie 8 proc. Wczoraj również nasza Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła kosztu kredytu.
Zdaniem ekonomistów, główną przyczyną pozostawienia przez środkowoeuropejskie banki centralne stóp na niezmienionym poziomie były spadające oczekiwania co do wzrostu cen w następnych miesiącach. - Inflacja w Czechach jest pod kontrolą - argumentuje Petr Sklenar, ekonomista Atlantik Financial Markets w Pradze. - Ceny energii na Słowacji nie powinny rosnąć, więc inne towary raczej też nie będą drożeć - uważa Marek Gabris, analityk CSOB. Zsigmond Jarai, prezes węgierskiego banku centralnego, ma z kolei nadzieję, że zwyżkujący forint zdusi inflację.
Zdaniem ekonomistów. silne lokalne waluty dędą powstrzymywać wzrost cen również w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.