Na giełdach za oceanem - to już standard - trwają wzrosty. Tymczasem na rynkach środkowoeuropejskich przełom tygodnia przyniósł nasilenie podaży. Jak na razie jednak wydaje się, że spadki należy traktować wyłącznie w kategoriach zasłużonej korekty, po której na rynki powróci hossa.
Podobnie jak tydzień temu, miesiąc, a nawet cztery miesiące temu, S&P 500 rośnie. Na razie nic nie wskazuje na koniec ruchu w górę. Najbliższy opór, z którego przełamaniem miał pewien problem parę dni temu, znajduje się na poziomie 1432 punktów. Jego pokonanie otworzyłoby drogę dla dalszych wzrostów, których zasięg wyznacza górne ograniczenie średnioterminowego kanału wzrostowego, znajdujące się obecnie nieco powyżej 1460 punktów. W związku z długotrwałym trendem, rynek jest już jednak silnie wykupiony i w przypadku, gdyby kolejne starcie z oporem 1432 punktów zakończyło się fiaskiem, prawdopodobieństwo rozpoczęcia korekty znacznie by wzrosło. W takim przypadku najbliższe wsparcie indeks znalazłby na poziomie 1414 punktów. Bez zagrożenia dla długoterminowego trendu, mógłby jednak zniżkować do 1380-1390 punktów.
Silne wzrosty z ostatnich tygodni zaowocowały rozpoczęciem korekty na rynkach środkowoeuropejskich. Ledwie BUX zdołał przełamać górne ograniczenie średnioterminowej konsolidacji, a już kolejna sesja przyniosła silny spadek wszystkich indeksów regionu. Biorąc pod uwagę wykupienie rynków, nie zdziwiłbym się, gdyby spadki przeciągnęły się jeszcze na przyszły tydzień. Niezależnie jednak od zachowania indeksów w ciągu najbliższych sesji, w dłuższym terminie trend wzrostowy nie jest zagrożony. Zarówno PX jak i WIG mają jeszcze sporo miejsca do średnioterminowych wsparć w postaci linii trendu, a jedynie BUX może ponowie powrócić w obręb konsolidacji. Wydaje się jednak, że wraz z końcem korekty na pozostałych rynkach, również i on nie powinien mieć tym razem problemów z kontynuacją wzrostów. A biorąc pod uwagę jego silne zachowanie na wczorajszej sesji, sam może je jako pierwszy rozpocząć.