Światowe koncerny paliwowe są zaniepokojone sytuacją w Turkmenistanie, który rocznie produkuje 60 mld m sześć. gazu. Po nagłej śmierci 66-letniego przywódcy kraju, Saparmurata Nijazowa, władze czasowo sprawuje wicepremier. Przedstawiciele Turkmenistanu zapewniają, że wszelkie porozumienia będą uznawane. Jednak eksperci powściągliwe traktują takie deklaracje.
- Śmierć dyktatora, który rządził od 1985 r., może doprowadzić do chaosu, ale mam nadzieję, że nie potrwa to długo. Jednak paliwowe spółki powinny mieć na uwadze, że sytuacja w Turkmenistanie może wpłynąć na zakłócenia w dostawach gazu - uważa Dmitrij Łukaszow, analityk moskiewskiego Alfa Bank. Eksperci podkreślają, że na razie trudno określić, jaka będzie polityka nowych władz wobec zagranicznych koncernów inwestujących w sektor paliwowy.
Największym odbiorcą turkmeńskiego surowca jest rosyjski Gazprom, który odsprzedaje ten gaz również Ukraińcom. We wrześniu Rosjanie zgodzili się na 54-proc. podwyżkę ceny paliwa. Jednak w obecnej sytuacji nie są pewni dalszych losów dostaw gazu ziemnego.
Również Unia Europejska planuje skorzystać z olbrzymich gazowych zasobów Turkmenisanu. Surowiec do krajów Starego Kontynetu ma dostarczać rurociąg Nabucco, który ma połączyć kaspijskie złoża Turkmenistanu z Azerbejdżanem, Turcją, Bułgarią i Austrią. Stąd paliwo ma popłynąć do pozostałych państw unijnych.
Potwierdzone zapasy surowca to około 30 bln m sześc. Niedawno w Turkmenistanie odkryto największe, zdaniem tamtejszych władz, na świecie złoże gazu ziemnego, w którym zalega około 7 miliardów m sześc. surowca.