- Nie wymieniamy zdrowia Rosjan na wstąpienie do WTO - stwierdził Giennadij Oniszczenko, szef rosyjskiego nadzoru weterynaryjnego. Tym samym zdementował spekulacje dotyczące zniesienia embarga na mołdawskie wina w zamian za zgodę Kiszyniowa na wejście Moskwy do Światowej Organizacji Handlu. Oniszczenko przyznał, że Mołdawia uczyniła już wiele dla poprawy jakości win, jednak wciąż odbiegają one od rosyjskich standardów. Kreml nie zamierza również znieść zakazu importu gruzińskich win i wody mineralnej Borżomi.

Cieplej Kreml wypowiada się na temat polskiego mięsa. - Jesteśmy otwarci na negocjacje z Polską, zmierzające do uregulowania sprawy importu, ale rozmowy muszą toczyć się między specjalistami - powiedział Aleksiej Gordiejew, rosyjski minister rolnictwa. Zdaniem Rosjan, muszą mieć oni pewność, że polscy celnicy radzą sobie z problemami dotyczącymi np. nielegalnego tranzytu mięsa przez Polskę. Wtedy mogą zrobić krok w stronę zniesienia embarga na polskie produkty żywnościowe.

Zakaz importu polskiego mięsa obowiązuje także w stosunkach handlowych z Ukrainą. Kijów uważa, że mięso z Polski nie spełnia ukraińskich standardów weterynaryjnych. Dlatego Warszawa planuje wprowadzić od stycznia emabargo na naddniestrzańskie towary - podaje agencja proUA, powołując się na anonimowe źródła w polskich kręgach rządowych. Nieoficjalnie wiadomo, że pierwszy zakaz będzie dotyczyć ukraińskiego miodu.

PAP, RIAN. ru