Choć historia prywatyzacji jest coraz dłuższa, wciąż największym inwestorem na GPW jest Skarb Państwa. Ministrowie i urzędnicy kontrolują giełdowy majątek o wartości 72 mld zł. W sześciu spółkach (BOŚ, PGNiG, PKO BP, Lotos, Police i Puławy) Skarb Państwa ma przynajmniej połowę akcji i głosów na WZA. Ma także wystarczająco duże pakiety, żeby sprawować władzę w KGHM i Orlenie. Spółki, które kontroluje, odpowiadają za 40 proc. wartości najważniejszego giełdowego indeksu
- WIG20. Gdyby za "państwowe" uznać też walory znajdujące się pod kontrolą grupy PKO BP i PZU, to okaże się, że SP dysponuje prawem do przynajmniej 5 proc. głosów na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy 64 spółek, czyli niemal co czwartej notowanej na giełdzie.
Ciekawostką w zestawieniu największych akcjonariuszy jest obecność dwóch związków zawodowych, które wspólnie kontrolują papiery, dające 43 proc. głosów na WZA Stalprofilu. Takiej siły na walnym nie ma nawet Mittal Steel Poland - inwestor branżowy w tej spółce. Stanisław Kurnik, związkowiec z "bliźniaczego" Stalproduktu, dzięki ostatniej hossie stał się jednym z bogatszych giełdowych inwestorów.
Czternaście firm pod kontrolą
Zestawienie największych udziałowców spółek giełdowych potwierdza tezę, że zwyżkę kursów na warszawskiej giełdzie w dużym stopniu napędzały zakupy krajowych instytucji zarządzających pieniędzmi. Przede wszystkim działających na zlecenie TFI. Na koniec roku instytucje te - bez otwartych funduszy emerytalnych - posiadały, według naszych szacunków (nie zawsze możliwa jest identyfikacja akcjonariuszy), 146 znaczących pakietów akcji. Przed rokiem było ich 86. W rękach OFE znajdują się 92 duże pakiety, o jeden więcej niż na koniec 2005 roku.