W ciągu wczorajszego dnia dostrzeżenie transakcji na rynku długu było trudne. Obligacje otworzyły się przy poziomach rentowności 4,48 proc. dla dwuletniej OK1208, 4,93 proc. dla pięcioletniej PS0511 i 5,16 proc. dla dziesięcioletniej DS1017. W ciągu dnia ceny nieco spadły. W efekcie rentowność podniosła się o ok. 2-3 punkty bazowe.
Działo się tak zarówno za sprawą wciąż osłabiającego się długu na rynkach bazowych, jak i niepewności związanej z wyborem nowego prezesa NBP. Sytuacja taka utrzyma się zapewne do piątku, płynność zaś powróci z początkiem nowego roku. Wskazuje na to również brak publikacji danych makroekonomicznych w tym tygodniu. Dopiero 2 stycznia podane zostaną dane o rachunku obrotów bieżących. Po południu, po tym, jak sprzedaż nowych domów w USA okazała się wyższa od oczekiwanej, nastąpiło dalsze osłabienie na rynkach bazowych. To niewątpliwie przekłada się na słabość polskich papierów. Ostatnie dane o inflacji bazowej w Polsce, która była wyższa niż szacunki ekonomistów, a także jastrzębie wypowiedzi członka RPP Andrzeja Sławińskiego mogą spowodować dalsze osłabienie polskiego długu. Sądzę jednak, że nastąpi to dopiero w styczniu.