Czy francusko-belgijski koncern energetyczny Suez, którego fuzja z Gaz de France (GdF) wciąż nie może dojść do skutku, trafi w ręce miliardera Francoisa Pinaulta?
Tak twierdzi magazyn "Capital", według którego znany biznesmen może ogłosić wrogą ofertę przejęcia Suezu już w pierwszym tygodniu stycznia. Jej wartość ma sięgnąć 70 miliardów euro. Według informatorów magazynu, na projekt przejęcia zgodził się francuski prezydent Jacques Chirac, którego Pinault jest przyjacielem.
Francuzom zależy, żeby Suez, którym interesował się włoski Enel, pozostał pod krajową kontrolą. Dlatego rząd opracował plan połączenia firmy z Gaz de France. Jednak przeszkody prawne sprawiły, że fuzja z gazowym gigantem mogłaby nastąpić najwcześniej w połowie nadchodzącego roku, po przeprowadzeniu wyborów prezydenckich.
Przejęcie spółki przez Pinaulta może być w tej sytuacji rozwiązaniem awaryjnym. Z informacji "Capital" wynika, że Suez zostałby podzielony na dwie części - jego aktywa energetyczne kupiłby za 40 mld euro Gaz de France, natomiast działalność w dziedzinie oczyszczania ścieków i innych usług dotyczących ochrony środowiska przejęłaby inna francuska firma Veolia Environment. Rząd w Paryżu osiągnąłby więc swój cel mimo rezygnacji z próby łączenia Suezu z GdF.
69-letni Francois Pinault kojarzony jest przede wszystkim z markami luksusowymi. Do jego firmy handlowej PPR (d. Pinault-Printemps-Redoute) należą m.in. takie marki, jak Gucci czy Yves Saint Laurent. W przeszłości Pinault sprawował kontrolę nad londyńskim domem aukcyjnym Christie?s. Jest kolekcjonerem dzieł sztuki.