Od połowy maja 2006 r. 12-miesięczna zmiana DJ Stoxx 50, indeksu największych spółek ze Starego Kontynentu, pozostaje poniżej przeciętnej z 12 miesięcy. Obecnie indeks jest o ok. 10 proc. wyżej niż na początku 2006 r. To pokazuje, jak stopniowo wyhamowuje dynamika hossy. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę zarówno czas trwania zwyżki (od wiosny 2003 r.), jak i jej zasięg (z 1909 pkt indeks dotarł do ponad 3700 pkt). Równocześnie rodzi się pytanie, czy taka sytuacja nie jest ostrzeżeniem przed słabnięciem rynku i zbliżającym się momentem przesilenia. Takie wątpliwości uzasadniają trudności z utrzymaniem się powyżej przełamanego w początkach października minionego roku wiosennego szczytu. Na początku grudnia 2006 r. indeks wrócił poniżej tego poziomu. Trzeba jednak przyznać, że kupujący zmobilizowali się i wyprowadzili z powrotem wykres ponad ten poziom. Nie zmienia to faktu, że wciąż znajduje się blisko osiągniętej na wiosnę wartości 3595 pkt. Wątpliwości wzmacnia obecna na dziennym i tygodniowym MACD negatywna dywergencja. Pozwala ona oczekiwać w najlepszym przypadku dalszego zwolnienia tempa wzrostu, w najgorszym - odwrócenia korzystnej tendencji.

Duża liczba istotnych danych makroekonomicznych publikowanych w tym tygodniu w USA i zbliżające się szybkimi krokami rozpoczęcie sezonu publikacji wyników za IV kwartał (9 stycznia podaje je Alcoa, pierwsza spółka z DJIA) pozwalają oczekiwać szybkiego przebudzenia ze świąteczno-noworocznego letargu parkiety w Stanach Zjednoczonych. W ich przypadku przebieg ostatnich sesji 2006 r. raczej potwierdzał obawy przed wyczerpywaniem się potencjału wzrostowego, niż pozwalał w nich upatrywać przystanku przed dalszym ruchem w górę. W środę kontraktom terminowym na S&P 500 początkowo zapewne udzieli się optymizm z wczorajszej sesji w Europie, ale potem liczyć się będzie głównie odczyt indeksu ISM za grudzień oraz sprawozdanie z ostatniego posiedzenia Fed.