W czwartek cena miedzi w trzymiesięcznych kontraktach terminowych spadła do około 5.700 dolarów za tonę z 5.870 dolarów na środowym zamknięciu, co było związane z rekordowymi poziomami zapasów tego surowca na rynku. "Spadek akcji KGHM jest wynikiem sytuacji na rynku miedzi, kwestie związane z wynagrodzeniami dla pracowników są bez znaczenia" - powiedział analityk DM BZ WBK Flawiusz Pawluk. Zgodnie z wczorajszym porozumieniem ze związkami zawodowymi, KGHM wypłaci w ramach premii za rekordowe zyski osiągnięte w 2006 roku 14 procent ubiegłorocznego funduszu wynagrodzeń, z czego około 78 milionów złotych zostanie wypłacone w styczniu, a pozostała część - 110-120 milionów - po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. "Pierwsze 5,5 procent będzie wypłacone 24 stycznia, około 78 milionów złotych, a reszta, 110-120 milionów, będzie wypłacone dwa tygodnie po walnym zgromadzeniu, które się zazwyczaj odbywa w maju" - powiedziała Reuterowi rzecznik prasowy KGHM Alina Urban. Zarząd wynegocjował jednak ze związkami zawodowymi uelastycznienie systemu premiowania pracowników od 2007 roku i związanie go z poziomem zysku netto osiąganego przez spółkę. Ale w najbliższym czasie nie spowoduje to ograniczenia wysokości premii. "Związki zawodowe wywalczyły, że premie nie spadną w horyzoncie dwóch lat, a zarządowi udało się zmienić system na bardziej elastyczny, co może mieć znaczenie w wypadku spadku cen miedzi" - powiedział Pawluk z DM BZ WBK. "Jest to krok w dobrym kierunku, ale na obecnym etapie bez korzyści dla akcjonariuszy" - dodał. Długoterminowe perspektywy dla akcji KGHM uzależnione są od zachowania na rynku cen miedzi, które w ciągu najbliższych 24 miesięcy mogą powrócić do poziomu około 3.000 dolarów za tonę, uważa analityk.

((Autorzy: Patryk Wasilewski i Marynia Kruk; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))