Reklama

Kaczyński wziął przykład z Białorusi

Publikacja: 05.01.2007 06:34

Dobre standardy w zakresie zmian szefa banku centralnego wyznaczają Stany Zjednoczone. Ostatnia zmiana na stanowisku szefa Rezerwy Federalnej, która miała miejsce w 2006 r., przebiegła bez żadnych zgrzytów. Stery polityki monetarnej po Alanie Greenspanie objął Ben Bernanke. Od jego nominacji przez prezydenta Busha (24 października 2005 r.) do zaprzysiężenia na stanowisku szefa Fed (1 lutego) minęły przeszło trzy miesiące.

Kandydatura Bernanke nie była zaskoczeniem dla rynków. Przed objęciem schedy po Greenspanie był szefem rady doradców gospodarczych w Białym Domu. Wcześniej profesor Ben Bernanke zajmował się sprawami polityki monetarnej na Uniwersytecie w Princeton.

Również w naszym regionie często zmiany szefa banku centralnego odbywają się płynnie. W Estonii Vahur Kraft, kierujący bankiem centralnym od dziesięciu lat, ustępował 6 czerwca 2005 r. Rada Banku Estonii, która wybiera gubernatora (odpowiednik prezesa), przedstawiła kandydaturę Andresa Lipstoka 10 maja. Osiem dni później prezydent Estonii nominował Lipstoka na gubernatora banku. Rynek miał więc przeszło trzy tygodnie na przyzwyczajenie się do nowego szefa banku centralnego.

Nominowanemu gubernatorowi sprawy bankowości nie były obce. Miał ekonomiczne wykształcenie, a cała jego kariera zawodowa związana była z finansami. Bezpośrednio przed objęciem funkcji gubernatora banku centralnego był parlamentarzystą. Wcześniej sprawdził się m.in. jako minister finansów oraz gospodarki.

Ale w innach krajach nie brakowało napięć. Wywołało je na przykład powołanie w 2000 r. na stanowisko szefa banku centralnego Czech Zdenka Tumy. Nie zarzucano mu niekompetencji: miał doświadczenie akademickie, a w poprzednich latach był głównym ekonomistą w jednym z największych domów maklerskich. Piastował wysokie stanowisko w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, a bezpośrednio przed nominacją był zastępcą poprzedniego prezesa banku centralnego Josefa Tosovskiego.

Reklama
Reklama

Ale Tuma znalazł się w ogniu krytyki m.in. ówczesnego premiera Milosa Zemana i lidera opozycji i byłego premiera Vaclava Klausa. Nominacja Tumy, zgłoszona przez prezydenta Vaclava Havla, nie spodobała się ze względu na zapowiedzi kandydata, że będzie ostro walczyć z inflacją. Politycy obawiali się, że może to doprowadzić do pogorszenia sytuacji gospodarczej Czech. Tumie zarzucano też brak niezależności.

Ostatecznie Tuma wciąż jest szefem czeskiego banku centralnego. Vaclav Klaus, już jako prezydent, nominował go w 2005 r. na następną kadencję.

Nerwowość na rynkach finansowych wzbudziła w 2001 r. nominacja Zsigmonda Jaraia na szefa węgierskiego banku centralnego. Analitycy obawiali się, że były minister finansów, związany z kręgami rządowymi, nie zachowa niezależności banku. Z czasem Jarai pokazał jednak, czym jest niezależność. Był ostrym krytykiem nieodpowiedzialnych działań rządu.

Jedynym w regionie przykładem szefa banku centralnego, który przed objęciem funkcji miał niewiele wspólnego z bankowością, jest Białoruś. Piotr Prokopowicz, inżynier specjalizujący się w budownictwie, został szefem Narodowego Banku Białorusi w 1998 r. i pełni tę funkcję do dziś. Wcześniej jednak nie pracował w banku, lecz w firmach budowlanych. W zbudowaniu zaufania pomógł mu natomiast bliski kontakt z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką. Prokopowicz dwa lata przed przyjściem do banku centralnego był zastępcą szefa administracji głowy państwa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama