Stare powiedzenie głosi, że miedź posiada "doktorat z ekonomii". To ma wynikać ze zdolności cen tego metalu do sygnalizowania zmian koniunktury gospodarczej. I rzeczywiście. W okresie minionych kilkunastu lat dynamiki roczne cen miedzi w złotych - oraz innych metali przemysłowych - dosyć dobrze współgrały ze zmianami dynamiki polskiej produkcji przemysłowej. Brak tu istotnego wyprzedzenia czasowego, ale i tak - ze względu na opóźnienie w publikacji danych GUS - wiedza o zachowaniu dynamiki cen metali przemysłowych w złotych pozwala wyrobić sobie wyobrażenie o bieżącej sytuacji w przemyśle. W połowie maja 2006 r. dynamika roczna złotowych cen miedzi przekraczała 150 proc. Oczywiście w maju 2006 r. dynamika roczna produkcji przemysłowej ustanowiła nie pobite do listopada cykliczne maksimum (19,1 proc.). Od tamtej pory dynamika roczna ceny miedzi w złotych systematycznie spada i w środę wynosiła już tylko 15 proc., a więc najmniej od września 2005 r. We wrześniu 2005 r. polska produkcja przemysłowa wydobywająca się dopiero z poakcesyjnego dołka notowała zaledwie 5,9-proc. dynamikę roczną. Mocniejsze zachowanie takich metali jak nikiel czy cynk nieco łagodzi negatywną wymowę sygnałów płynących z rynku miedzi.

W środę cena miedzi spadła na światowych rynkach poniżej poziomu 6000 USD za tonę i nie zanosi się był mogła zatrzymać się przed osiągnięciem okolic poziomu 5000 USD. Nie świadczy to zbyt dobrze o poziomie globalnego popytu i raczej potwierdza tezę o kontynuacji spowolnienia gospodarczego. Poziomowi 5000 USD dla miedzi odpowiada wsparcie w okolicach 70 zł dla ceny akcji KGHM. Uderzająca analogia między wykresami cen akcji KGHM w 2006 r. i 2000 r. sugeruje, że 20-proc. odbicie kursu akcji KGHM rozpocznie się dopiero z poziomu 70 zł.

Od wiosny 2006 r. kurs EUR/PLN jest lustrzanym odbiciem WIG20. To świadczy o tym, że o zachowaniu złotego decydują ostatnio zagraniczne przepływy kapitału. Można zakładać, że nadał głównym beneficjentem słabości rynku akcji będą zagraniczne waluty.